Niedziela, 7 marca
Imieniny: Pawła, Tomasza
Czytających: 2479
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wałbrzych: "Jesteśmy stąd..."

Środa, 29 grudnia 2010, 8:12
Aktualizacja: 8:14
Autor: Sven
Dziś kolejna publikacja pochodząca z konkursu „Jesteśmy stąd…”, który to konkurs w połowie grudnia rozstrzygnęło Muzeum w Wałbrzychu.

Konkurs na wywiad pod nazwą „Jesteśmy stąd” zorganizowało wałbrzyskie muzeum. Wzięli w nim udział uczniowie gimnazjów i szkół średnich z Wałbrzycha. O wspomnienia sprzed lat poprosili osoby, pamiętające Wałbrzych z lat sześćdziesiątych XX wieku. Oto jeden z konkursowych wywiadów.

Aneta Kowalczyk
III LO Wałbrzych

Każde miasto ma swoją historię i każdy człowiek opowiada o nim inaczej. O tym jak wyglądał Wałbrzych w latach 60 rozmawiałam z Kamilą Świątkowską.

- Urodziła się Pani w okolicach Łodzi. Jak zatem zamieszkała pani w Wałbrzychu?

Kamila Świątkowska: Urodziłam się w Konopnicy, jest to mała wioska. Mieszkałam z rodzicami, gdy pewnego dnia poznałam tam swojego przyszłego męża, Tadzia. Przyjechał on do swojej rodziny i wtedy się poznaliśmy, krótko po tym wzięliśmy ślub. W tym samym czasie nie było już na Śląsku pracy dla górników. Zastanawialiśmy się, co zrobić, kiedy to znajomi Tadzia powiedzieli nam, że w Wałbrzychu poszukują górników, więc zdecydowaliśmy się na to miasto i przyjechaliśmy.

- Czym Pani się zajmowała w Wałbrzychu?

Kamila Świątkowska: Krótko po przyjeździe urodziłam moją pierwszą córkę Renatę, a w rok później drugą, Dorotę. Mimo iż mąż pracował, nasza sytuacja była trudna, ponieważ ciężko było jednej osobie utrzymać czteroosobową rodzinę. Więc wykorzystałam moje umiejętności krawieckie i oprócz wychowywania malutkich dzieci, zajęłam się szyciem dla znajomych. Było to dobre zajęcie i cieszące się dużym zainteresowaniem, gdyż w tamtych czasach niestety nie było tak dużo sklepów, gdzie można było kupić odzież. Dwa lata później u Tadzia wykryli chorobę serca i przeszedł na rentę. Wtedy wiedziałam, że to ja muszę zostać głównym żywicielem rodziny i zaczęłam szukać pracy. Było mi trudno, ponieważ w dzieciństwie nie miałam warunków, aby zdobyć dobre wykształcenie. W 1967 roku pośrednictwo zawodowe wysłało mnie na kurs spawacza. Po pół roku kursu dostałam pracę.

- Kobieta spawaczem? Bardzo ciekawe zajęcie. Gdzie Pani podjęła pracę i na czym ona polegała?

Kamila Świątkowska: Moim pierwszym poważnym zajęciem była praca w Świdnicy w fabryce wagonów, jako spawacz. Spawałam detale do pociągu, głównie hamulce.

- Mówi Pani o tym tak normalnie, ale to dość nietypowy zawód jak dla kobiety?

Kamila Świątkowska: Hm…tak mogło się to wydawać. Jednak na zakładzie oprócz mnie pracowało jeszcze kilka kobiet. I dzięki nim nie odczuwałam tak mocno swojej odmienności. Nazwa wykonywanego przeze mnie zawodu brzmiała spawacz, bez rozróżnienia na płeć. Ale muszę przyznać, że była to praca dosyć ciężka, jednak dla mnie najważniejsze było utrzymanie rodziny, więc znosiłam trudy tej pracy.

- Świdnica to nie Wałbrzych, musiała Pani chyba wcześnie zaczynać dzień.

Kamila Świątkowska: Tak. Wstawałam o godzinie 4.00 i jeździłam komunikacją miejską do Świdnicy. Pracę rozpoczynałam o 6.00, a kończyłam o 14.00. Do domu wracałam o godzinie 16.00. I tak to trwało od poniedziałku do soboty, bo niestety w tamtych czasach sobota była dniem pracującym.

- A jak miała już Pani wolny czas, to jak go spędzała, jako mieszkanka Wałbrzycha? Jak można było spędzić wolny czas w Wałbrzychu w latach 60?

Kamila Świątkowska: Często chodziłam z mężem do kina. Istniało wtedy kino Zorza, Apollo oraz Górnicze. Najczęściej grali tam filmy historyczne. Tadzio je uwielbiał (może dlatego one zapadły mi w pamięci). Natomiast ja, jak każda kobieta, uwielbiałam i nadal lubię komedie romantyczne. W tamtych czasach mało było filmów takiego rodzaju, więc też oglądałam melodramaty. Takie były czasy - bardzo mały wybór w repertuarze – nie to, co teraz. Po za kinem można było chodzić do Teatru Dramatycznego, ale nie byłam tam tak często jak w kinie. O ile dobrze sobie przypominam istniał także wałbrzyski dom kultury. Jak sobie wspominam tamte czasy, to często łza się w oku kręci. Ile już lat od tego minęło?

- Wałbrzych to miasto przemysłowe. Jakie były główne zakłady przemysłowe w Wałbrzychu?

Kamila Świątkowska: Na Podgórzu była to koksowania. Kopalnie na Gaju, Białym Kamieniu i w Sobięcinie. Istniał także zakład Porcelany Wałbrzych i Krzysztof.

- A jak wyglądał Wałbrzych w tamtych latach. Co się zmieniło w porównaniu ze stanem obecnym?

Kamila Świątkowska: W tamtych czasach Wałbrzych nie był tak rozbudowany jak dziś. W latach 60. Piaskowa Góra i Podzamcze jeszcze nie istniały. Miejsce, gdzie dzisiaj stoją te dwie największe dzielnice, pokryte było polami. Po mieście jeździło się tramwajami, a potem trolejbusami. Nie było Super Marketów, galerii, tylu sklepów, kawiarni, także nie było stadionu 10-lecia, który już w chwili obecnej jest zburzony, a na jego miejsce powstaje Aqua - Zdrój. Słyszałam, że ma to być największy obiekt sportowy na Dolnym Śląsku? Na pewno Rynek nie był tak urokliwy jak jest w tej chwili, ale trzeba pamiętać, że długo czekaliśmy na jego odnowę.

- Czy miło wspomina Pani tamte czasy?

Kamila Świątkowska: Oj kochanie…było biednie, ale wesoło. Ludzie się szanowali i pomagali sobie w trudnych chwilach. Jak była Barbórka to wszyscy zapraszali się nawzajem na herbatę oraz na domowe ciasto. Teraz to każdy goni za pieniądzem i myśli tylko o sobie. Tamte czasy były inne. Ludzie żyli razem i sobie naprawdę pomagali. Doświadczyłam wielu przykrych chwil, ale o wielkich sercach moich przyjaciół mogłam przekonać się po śmierci Tadzia, w roku 1976, gdy zostałam sama z 11-letnią i 10-letnią córką.

- To dlaczego wyjechała pani z Wałbrzycha? Nie żal było Pani zostawić znajomych i miasta, w którym spędziła część swojego życia?

Kamila Świątkowska: Powód był prozaiczny. Po ślubie Renaty, postanowiłam podarować jej mieszkanie w prezencie. Sama z drugą córką wróciłam w moje rodzinne strony, gdzie czekał na nas dom moich rodziców. Żal mi ludzi, z którymi spędziłam swoje życie, ale przecież nie porzuciłam Wałbrzycha na zawsze. Często odwiedzam córkę i mogę obserwować jak to miasto się zmienia – nie ma co ukrywać, że po latach zaniedbania i stagnacji.

- Bardzo dziękuję Pani za rozmowę i życzę zdrowia.

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group