Wtorek, 2 czerwca
Czytających: 345 Zalogowanych: 0
Kultura Wałbrzych Niedziela, 24 maja 2026, 09:59 Autor: organizatorzy 11 wyświetleń

Bossanova do poduszki

Wchodząc na salę, zastanawiałem się: „Co to za czas”, w którym wciąż tak bardzo potrzebujemy tych tekstów? Odpowiedź nadeszła z pierwszymi dźwiękami. Gdy ucichło przedkoncertowe „ludzkie gadanie”, ze sceny uderzyła nas fala nowoczesnego jazzu i elektroniki. To, co wydarzyło się później, było na przemian buńczucznym, re

Audio

Czytaj na głos

„Kobiety, których nie ma” pojawiły się w zupełnie nowym wymiarze, niesione funkującym, głębokim groovem. Chwilę później przenieśliśmy się w łobuzerskie klimaty – z niekłamaną sympatią dla brutalności lokalsów z Mokrej zabrzmiała „Skończona robota”, podbita samplowanym głosem Jaremy Stempowskiego. Prawdziwe przełamanie barier nastąpiło przy „Ludzkim gadaniu”, gdzie [jak wiadomo] „diabeł dobranoc mówi do ciotki”. Radosne show wokalisty w „trzy sekundy” podzieliło publiczność na tę balkonową i tę z dołu, zapraszając do naprzemiennego śpiewu. Sala gadu-gadała i baju-bajała w radosnym wokalnym spełnieniu!

Kto spodziewał się klasycznego „Zielono mi”, ten mocno się zdziwił. Rwany, samplowany i loopowany głos, osadzony w funkującym rytmie, nadał tej piosence nowe, roztańczone brzmienie. Połączenie elektroniki, sekcji dętej i kwintetu smyczkowego sprawiło, że był to jeden z najmocniejszych punktów programu. A potem nadszedł „Gaj” – pulsująca, taneczna energia tego utworu dosłownie wciągała do zabawy. Kto z nas nie lubi uśpić demona smutku i po prostu sobie… pofolgować?

Niezwykle intrygująco zabrzmiał „Stan podgorączkowy”. Niepokojący tekst, podany w formie rapu, osadził twórczość Osieckiej w samym środku współczesnej muzyki estradowej. Rapujmy poezję - zdecydowanie tak! Z kolei utwór „Życie nie stawia pytań” wydobył z tekstu niemal gospelowy ciężar – to była żarliwa rozmowa, mocna po prostu.

Nadzieja na posiadanie czegoś własnego, nie do odebrania w żadnym przypadku i próba przechytrzenia kostuchy wybrzmiała w „Rozmowach poety z komornikiem”, porywając do ekstatycznego tańca zwieńczonego frenetyczna solówką saksofonu Jana Adamczewskiego i burzą oklasków. A potem nadszedł absolutny finał. „Niech żyje bal” zjednoczyło całą salę pod dyktando sceny. Przez śpiewający tłum przechodził elektryzujący dreszcz – to nie były prądy błądzące, to dławiąca gardła prawda słów Osieckiej: „a to życie zachodu jest warte” zabrzmiało prawdziwie, bez żartów. I na koniec taneczny bis utrwalił tylko tę niesamowitą więź między dołem a balkonem oraz sceną i znakomicie podsumował koncert Bibobit/Osiecka. Potem już tylko zdjęcia, podpisy, płyty - po prostu fame.

To wielkie muzyczne przetrząsanie dusz zgotowali nam wybitni artyści: �zespół Bibobit rnDaniel Moszczyński – Wokal, FX sound rn�Waldemar Franczyk – Perkusja rn�Bartek Pietsch – Bass rn�Jacek Piskorz – Piano rn�Adam Lemańczyk – Instrumenty klawiszowe rn�Jan Adamczewski – Saksofon rn�Tomasz Orłowski – Trąbka rn�oraz nasz kwintet smyczkowy: - SkrzypcernAnna Osowska-KudrnDorota Graca-KosekrnMikołaj GąsiorekrnGrzegorz Kuziołarn- AltówkirnAgnieszka SzlędakrnKinga Drągrn- WiolonczelernWojciech KudrnElżbieta Lechowskarn- KontrabasrnTomasz Borski rnProdukcja koncertu i wprowadzenie: Katarzyna BarczykrnRelacja fotograficzna: Michał Adamczyk

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka