• Piątek, 15 listopada 2019
  • Godz. 0:32
  • Imieniny: Alberta, Leopolda
  • Czytających: 6897
  • Zalogowanych: 2
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Wywiad z zespołem De Mono

Wiadomości: Wałbrzych
Sobota, 10 września 2011, 7:15
Aktualizacja: Środa, 14 września 2011, 8:11
Autor: Karolina
Fot. Magda
W czasie Dni Wałbrzycha, mieliśmy okazję poprowadzić spotkanie zespołu De Mono z fanami, które odbyło się w Empiku. Oto efekt pracy Karoliny, naszej redakcyjnej koleżanki.

- Minęło wiele lat od chwili kiedy powstał zespół De Mono, a Wy jesteście wciąż popularni. Łatwiej jest się wybić czy utrzymać na naszym rynku muzycznym?

Andrzej Krzywy: Witam bardzo serdecznie. Według mnie zdecydowanie lepiej i łatwiej jest zaistnieć niż utrzymać się. Utrzymać sukces przez wiele lat jest bardzo trudno.

Tomasz Banaś: Zdecydowanie nie zgadzam się. Uważam, że utrzymać się jest dużo trudniej.

Andrzej Krzywy: No właśnie o tym mówię.

Tomasz Banaś: Nie no powiedziałeś, że zaistnieć jest łatwiej.

Piotr Kubiaczyk: Ja uważam, że Andrzej nie ma racji. Łatwiej jest zaistnieć

Andrzej Krzywy: Czyli wiadomo, dużo łatwiej jest zaistnieć. Trzeba z tego wyciągnąć średnią i będzie odpowiedź na pytanie.

- W roku 1988 powstają pierwsze piosenki chociażby: „Do Ciebie mówię”. Rok Później powstał pierwszy album „Kochać inaczej”, który okazał się sukcesem. De Mono został wybrany zespołem roku, a album otrzymał miano płyty roku. Jak to jest dzisiaj, kiedy szykujecie nowy singiel czy album? Towarzyszy Wam jeszcze obawa, że coś może pójść nie tak?

Andrzej Krzywy: To może ktoś mądrzejszy teraz odpowie.

Piotr Kubiaczyk: Ja myślę, że niepewność twórcza jest zawsze. To jest chyba normalne i w pełni zrozumiałe, że tworząc coś nigdy się nie ma 100% pewności, że jest to interesujące również dla ludzi, którzy mają chcieć tego słuchać. Niepewność towarzyszy nam zawsze kiedy nagrywamy. Myślę, że to jest całkiem naturalne. Większość twórców tak ma.

- Muzyka to dla Was? … Hobby, sposób na życie, praca? Co Was inspiruje?

Tomasz Banaś: Dla mnie hobby.

Piotr Kubiaczyk: Coraz częściej hobby. A reszta?

De Mono: Przyłączamy się do tego co mówili koledzy.

- Śpiewacie o życiu, miłości, rozstaniach, radości ,smutku, codzienności - czyli o tym co każdemu jest bliskie. Kto u Was pisze teksty?

De Mono: Każdemu z nas zdarzyło się napisać tekst.

Tomasz Banaś: Zespół korzysta z usług różnych tekściarzy nie związanych z zespołem jako członkowie czy muzycy. Najczęściej teksty powstają u kogoś w głowie, a my później czytamy, patrzymy czy nam pasują czy nie . Z wielu tekstów przesłanych przez tekściarzy wybieramy wspólnie.

Piotr Kubiaczyk: Na ostatnią płytę „No Stress” teksty pisał jeden człowiek Wojciech Byrski. Przypadł nam do gustu jeżeli chodzi o estetykę tekstów i wrażliwość jako tekściarza. Jest to nasza pierwsza płyta na której znajdują się jego teksty. Mamy takie wrażenie, że Andrzej znajduje się w tych tekstach, a jest to istotne żeby utożsamiać się z tym co jest w nich napisane. Myślę, że z Wojtkiem będziemy współpracować dalej.

Andrzej Krzywy: Zgadzam się z przedmówcą. Ciężko jest śpiewać o problemach które mnie już dawno nie dotyczą jak chodzenie do szkoły czy pierwsza miłość, którą mam już za sobą.

- Czy zdarzało się, że członkowie De Mono pokusili się o nagranie solowych albumów?

Andrzej Krzywy: Zawsze się wspieraliśmy i cieszyły nas solowe sukcesy kolegów. Nigdy nie zawiesiliśmy działalności, nawet jak solowe płyty odnosiły sukces, cały czas jakby trwaliśmy De Mono było zawsze najważniejsze. Tak zostało do dziś.

- W zespole zmieniali się także muzycy. Mimo to w dalszym ciągu jesteście razem, tworzycie nowe projekty. Czy to jest przyjaźń, sentyment?

Piotr Kubiaczyk: Ja myślę, że nie da się funkcjonować w takiej grupie bez życzliwości, sympatii porozumienia poza artystycznego. Nasza grupa spędza ze sobą większość roku. Mówię tutaj o wyjazdach, koncertach, nagrywaniu w studio. W związku z tym nie jest to tylko praca. Szanujemy się i lubimy się.

- Odnieśliście sukces w internecie. Wasze teledyski i fragmenty koncertów z ostatniego roku były odtwarzane prawie dwa miliony razy, każdego dnia tysiące osób szuka i słucha Was w sieci. Jesteście zawsze na czasie… Przyznajcie się, którzy członkowie zespołu przynoszą nowinki techniczne?

Tomasz Banaś: Andrzej przyznaj się.

Andrzej Krzywy: Jeżeli chodzi o nowinki to musze się przyznać, ze jestem gadżeciarzem. Interesuje się wieloma sprawami, trzymam rękę na pulsie, raczej na „tablecie”… Lubię korzystać z tego co daje nam technika. Łatwiej i szybciej możemy kontaktować się z tysiącami ludzi w jednym momencie.

- Zdarza wam się „gwiazdorzyć” w myśl słów Maćka Maleńczuka – artystom wolno więcej? Czy mimo ogromnej popularności pozostaliście sobą?

Andrzej Krzywy: My zawsze byliśmy normalni. To czasami jest plus, a czasami minus. Dla mediów jesteśmy nudni, bo nie towarzyszą nam skandale. Jesteśmy całkiem normalni, zawsze staraliśmy się tacy być. Oczywiście jako artyści jesteśmy trochę „popierdzieleni”, natomiast nigdy się z tym nie obnosiliśmy. Po za tym ja uważam, że gwiazdy są na niebie, a na ziemi są normalni ludzie z talentem mniejszym lub większym. „Palmy” na razie nie ma, ale może przyjdzie, kto wie?.

- Ostatni Wasz przebój „Póki na to czas” śpiewa cała Polska a nawet tańczy! Co czujecie kiedy widzicie tysiące ludzi synchronicznie tańczących do Waszej piosenki?

Tomasz Banaś: Po raz pierwszy wykonaliśmy ten taniec w Opolu. Szczerze mówiąc widok ludzi tańczących na widowni był super. Dlatego cieszymy się bardzo.

Piotr Kubiaczyk: To wszystko dzięki Stefano Terazzino, który to wszystko przygotował. Fajnie, że udało się połączyć piosenkę, którą gramy tyle lat z takim tańcem.

- Byliście na scenie kiedy do swoich idoli pisało się listy pocztą tradycyjną, teraz młodzi ludzie porozumiewają się inaczej. Jak się kontaktujecie z fanami?

Piotr Kubiaczyk: Zmienia się świat, zmienia się technologia i nie da się ukryć, że Empik jest chyba ostatnim bastionem gdzie można kupić płytę. Teraz kontakt jest o wiele prostszy. Wystarczy wejść na stronę internetową dodać wpis, wejść na facebooka, zobaczyć co teraz robimy, wysłać wiadomość. Dzisiaj kontakt jest szybszy i bardziej bezpośredni. Przepływ informacji jest podstawą.

Andrzej Krzywy: Nie ukrywam, że z czasów kiedy nie było internetu do dzisiaj mam zachowaną kolekcje sympatycznych listów od fanów. I to jest fajne. W internecie oprócz tych fajnych wpisów jest mnóstwo słabych. To się zmieniło na grosze. Mam nawet list od fana z Japonii, człowieka, który przypadkiem trafił na zespół De Mono i zafascynował się nami do takiego stopnia, że uczył się polskiego. To jest niesamowita moc zespołu, że gdzieś na drugim końcu świata znajduje się człowiek, któremu tak spodobała się muzyka, że uczy się języka żeby dotrzeć do nas. Wiadomo, że gdyby napisał po japońsku nie chciałoby mi się biegać do tłumaczy, a jemu się chciało.

- Jakie są plany zespołu De Mono na przyszłość?

Andrzej Krzywy: Prysznic. Od tego zaczniemy. Szykujemy nowy materiał, a tak naprawdę dwa materiały. Jeden na naszą nową płytę, którą chcemy wydać na jesieni przyszłego roku. Ostatnio skończyliśmy jeden projekt o którym nie chcę mówić zbyt wiele żeby nie zapeszać. Będą to piosenki już znane , ale to ma być niespodzianka.

- Czego wam życzyć?

Andrzej Krzywy: Prysznica.

Piotr Kubiaczyk: Wszyscy razem powinniśmy sobie życzyć zdrowia, spokoju ducha, chęci do pracy, ciekawych pomysłów.

- W takim razie tego życzę. Zarówno zespołowi jak i wszystkim zgromadzonym. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group