Sobota, 28 listopada
Imieniny: Grzegorza, Zdzisława, Stefana
Czytających: 2509
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Bieda made in Poland

Wiadomości: REGION
Środa, 9 listopada 2011, 13:13
Aktualizacja: 13:15
Autor: JB
Fot. red
Wywiad środowiskowy, czyli, jak wygląda życie „najuboższych”.

- Ma pani męża, konkubenta?

- A broń Boże. Tego darmozjada się pozbyłam już dawno temu.

- Czyli samotnie wychowuje pani dzieci?

- Jak najbardziej proszę pani.

- Dobrze, a proszę mi powiedzieć, czy pracuje ktoś pełnoletni w domu?

- Nie, ja nie pracuję.

- A szuka gdzieś pani pracy?

- Ależ oczywiście, codziennie roznoszę setki cv do różnych firm, ale nikt mnie nie chce. Wie pani jak to jest. Nie chcą, bo nie mam wykształcenia. Przecież można pracować i nie mieć wyższych studiów. Ja nie pójdę jednak za najniższą krajową. Mi się to droga pani nie kalkuluje wcale. Zarobię tysiąc złotych, pół dnia mnie w domu nie będzie, dochód mi wzrośnie i wszystkie dodatki stracę, a jeszcze co ja z dziećmi zrobię.

- Może do przedszkola?

- Jak to do przedszkola? A za co ja zapłacę?

- W naszym mieście jest bezpłatne przedszkole, może pani skorzystać.

- Tak, a gdzie?

- W centrum.

- A to za daleko. Nie mam czym podjechać.

- Dobrze, skoro kwestię pracy mamy już za sobą, proszę powiedzieć, co pani potrzebuje?

- Wszystkiego. Jedzenie by się przydało, dzieci lubią podjeść, tylko na najtańsze mają alergię, wie pani, chorowitki. Brakuje proszku do prania, kołder, poduszek, pralki, lodówki. No i komputer by się przydał dzieciom, w celach edukacyjnych oczywiście.

- A co z dochodami? Z czego się pani utrzymuje?

- No mam zasiłek rodzinny, dodatek za wielodzietność, alimenty, dodatek mieszkaniowy, zasiłek okresowy z mopsu i czasami celowy. Dzieci dostają obiady w szkole.

- Czyli reasumując, to ile tego jest?

- Tak mniej więcej 2500 złotych.

Kiedyś na początku nowego wieku człowiek biedny kojarzył się z klientem comiesięcznym mops-u, czyli darmozjadem. Gdy na wywiad środowiskowy przychodził pracownik, tylko kształt po postawionym wcześniej telewizorze, mówił, że rodzina takowy posiada. Dziś standardem w domu, nawet najbiedniejszym, jest laptop, komputer i plazma na ścianie. Te osoby nadal utrzymują się z kieszeni podatników, ale bieda staję się bardziej luksusowa. Przeciętnie żyjąca rodzina, pełna, zarabiająca po najniższej krajowej, której żadna pomoc od państwa się nie należy, nie posiada zbytków techniki. Wręcz świadomie odmawia sobie i dzieciom dostępu, ponieważ zaspokojenie podstawowych potrzeb jest ważniejsze. I nie chodzi tu o to, że są gorszymi rodzicami. Po prostu powoli stają się ubożsi od sąsiadów żyjących z ich podatków.

Czytaj również

Komentarze (22) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group