W upalne sobotnie popołudnie 27 czerwca 2026, Filharmonia Sudecka stała się miejscem niezwykłego muzycznego spotkania. Yehuda Prokopowicz nie tylko zachwycił nas swoją grą, ale ujął publiczność wyjątkową, bezpośrednią charyzmą i sceniczną bezpretensjonalnością. Z uśmiechem witając licznie zgromadzonych słuchaczy, artysta żartował z pogody: "Myślę, że może muzyka nas trochę ochłodzi, ale może też ociepli, także przepraszam od razu, jeśli będzie jeszcze cieplej". I faktycznie, muzyczne emocje szybko sięgnęły zenitu!
Koncert prowadzony przez samego wirtuoza
To, co uczyniło ten wieczór tak unikalnym, to fakt, że pianista sam wprowadzał nas w świat wykonywanych dzieł. Zburzył dystans między estradą a widownią, dzieląc się swoimi bardzo osobistymi refleksjami na temat muzyki:
„Dwie i pół ballady” i ukochane Mazurki:
Artysta zabrał nas w podróż od młodzieńczego opusu 17 (w którym słychać wspomnienia z Polski), przez dojrzałe op. 33 skrywające „ból Polski”, aż po specyficzne op. 59, w którym pianista odnajduje górskie echa. Zapowiedział też „dwie i pół ballady”, żartobliwie nawiązując do słów samego Chopina, który Mazurka op. 33 nr 4 uważał niemal za balladę.
Rozbudowane formy i szczerość na scenie:
Usłyszeliśmy pełną skrajnych kontrastów Balladę F-dur op. 38 oraz monumentalną Balladę f-moll op. 52, którą artysta opisał jako „pokaz życia”. W tej Balladzie jeden motyw przechodzi niezwykłą przemianę, a ta rozbudowana wariacja przypomina panoramę życia człowieka. Po tej zapowiedzi Yehuda uroczo i z rozbrajającą szczerością dodał: "zapowiem resztę później, żeby nie zapomnieć o niczym".
Osobiste dedykacje i premiery:
W drugiej części artysta wzruszył słuchaczy wyznaniem, że intymna, nieprzekraczająca dynamiki piano Berceuse op. 57 to ulubiony utwór jego mamy i siostry... Z kolei Scherzo cis-moll op. 39 – nazwane „ponurym żartem” w istocie muzyczny obraz zmagania się Chopina z chorobą, droczenia ze śmiercią – miało tego wieczoru wymiar szczególny. Pianista wyznał, że gra je publicznie po raz pierwszy!
Na bis, rozgrzana do czerwoności publiczność usłyszała perkusyjną, dziko taneczną trzecią część Sonaty Béli Bartóka, a na ostateczne, melancholijne pożegnanie – przepiękny Mazurek a-moll op. 17 nr 4.
Dziękujemy za ten niezapomniany wieczór pełen wzruszeń! Koncert zapowiadała i wyprodukowała Krystyna Swoboda, relacja zdjęciowa z koncertu i spotkania z publicznością Agnieszka Kurzawa.
Ogromne słowa uznania i podziękowania dla organizatorów cyklu: Narodowy Instytut Fryderyka Chopina z którym współpracuje Filharmonia Sudecka.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.