Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 2643
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Muflony, psy i myśliwi

Wiadomości: Wałbrzych/REGION
Środa, 6 stycznia 2010, 13:17
Aktualizacja: 19:17
Autor: Krzysztof Żarkowski
Fot. Krzysztof Żarkowski
Tereny położone niedaleko od wałbrzyskiej dzielnicy Podzamcze przyrodniczo są bardzo interesujące. Jest tu sporo dzikiej zwierzyny, którą spotkać można niemal na każdym spacerze. Są tu dziki, sarny, lisy, jelenie i chyba wywołujące największe zaciekawienie muflony.

Żyje tu około stu muflonów. Ostatnio byłem właśnie na takim spacerze i to, co zobaczyłem bardzo mnie zbulwersowało. Gospodarzem tych terenów, jeżeli chodzi o gospodarkę łowiecką, jest Koło Łowieckie " KOLIBA" z Wałbrzycha.

Zima, styczeń, śnieg i mróz. Najbliższy paśnik prawie pusty. Znajdziemy w nim jedynie trochę zeszłorocznej słomy, mimo że dojazd do paśnika nie jest szczególnie trudny. Mimo to zwierzęta nie mają co zjeść, ale za to nowiutkie myśliwskie ambony prezentują się wyśmienicie. Na śniegu liczne świeże ludzkie tropy. Wszystko wskazuje na to, że ostatniej nocy tu polowano.

Nagle zauważyłem dwa duże psy. Jest samo południe, a psy gonią grupę około 80 muflonów. Na śniegu widać masę śladów uciekających zwierzaków. Po tych śladach można wywnioskować, że bezbronne muflony próbowały uciekać w niemal każdą stronę – w kierunku Strugi po Stare Bogaczowice i Chwaliszów. Psy czują się tu bezpiecznie, bowiem nikt ich nie przegania. Myśliwi musieli w czasie nocnego polowania widzieć psy ganiające za muflonami. Jednak dla nich liczą się chyba tylko przyszłe trofea.

Następnego dnia spotkałem w tym samym miejscu jednego z myśliwych. Opowiedziałem mu całą historię, którą widziałem. Pokazałem mu nawet zdjęcia na dowód moich słów. Myśliwy był zdumiony i niewiele mówił, a po paru minutach odjechał. Pół godziny później myśliwy przyjechał w to miejsce z kolegą. Ten wyjął sztucer i pomaszerował w stronę psów. Miałem okazję to widzieć i zrobiłem kilka zdjęć. Myśliwy wykazał się słabym okiem i po oddaniu trzech niecelnych strzałów, spłoszył psy, które pognały co sił do najbliższego lasu.
Myśliwy jednak nie odpuścił i poszedł za nimi. Wrócił po godzinie nie oddając więcej strzałów. Następnie wsiadł do swojego samochodu i odjechał.

Nie wiem, co myśleć o myśliwych z koła "KOLIBA". Są chyba jednak złymi gospodarzami swojego obwodu i nie mają pojęcia, co się w nim dzieje. We wcześniejszych latach sytuacje z psami były częste i widziałem zakrwawione psy pożerające żywcem owce. Według mnie brak tu dobrego gospodarza.

O skomentowanie całego zdarzenia poprosiliśmy Andrzeja Tetke, sekretarza Koła Łowieckiego „Koliba” w Wałbrzychu

Zdaniem Andrzeja Tetke, myśliwi mają ograniczone pole działania.
- W takich sytuacjach w pierwszej kolejności należy ustalić właściciela psów – mówi Andrzej Tetke. – Nie jest to jednak praktycznie możliwe, bo większość tych psów to bezpańskie czworonogi. Myśliwi mają wprawdzie prawo odstrzelić psy, które zagrażają bezpieczeństwu zwierząt, ale tylko w przypadku, gdy te psy są zdziczałe.

Tu sekretarz Tetke przywołuje przykłady myśliwych, którzy za zastrzelenie psów, które atakowały zwierzęta, ponieśli konsekwencje prawne. Okazało się bowiem, że psy miały jednak właścicieli, a ci wystąpili przeciwko myśliwym do sądu.
- Nie ma idealnego wyjścia z tej sytuacji. Winni są właściciele psów, bo psy to tylko zwierzęta i kierują się instynktem – mówi Andrzej Tetke.

Czytaj również

Komentarze (23) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group