A. N. budzi się z narkozy po zabiegu i okazuje się, że jest dwudziesty szósty wiek, a sprawca całego zamieszania znajduje się tuż obok niej. Podróż w czasie jest tematem licznych utworów fantastycznonaukowych, pierwszym z nich był „Wehikuł czasu” H. G. Wellsa. Natomiast Nothomb, znana z realistycznych książek (świetne autobiograficzne „Z pokorą i uniżeniem” o pracy w japońskiej firmie) wykorzystuje ten chwyt, by powiedzieć parę przykrych, ale też prawdziwych słów o przyszłości naszej cywilizacji w bardzo zabawny i inteligentny sposób.
Cała książka jest nieprzerwanym dialogiem, w którym ścierają się racje trochę naiwnej kobiety z dwudziestego wieku ze światopoglądem technokraty nowoczesności. Dzięki Celsjuszowi A. N. dowiaduje się, jak wygląda świat w 2580 roku. Jest zbulwersowana m. in. uśmiercaniem ludzi dla wyższych celów, oraz tym, że dostęp do dóbr ma tylko elita, a jednym z kryteriów oceny człowieka jest uroda. Kobieta pełna jest idealistycznych haseł o równości i wolności każdej ludzkiej istoty. Natomiast Celsjusz uświadamia jej hipokryzję takiej postawy oraz przypomina, że dwudziesty wiek obfitował w różnego rodzaju konflikty zbrojne oraz niesprawiedliwości społeczne. Pyta, czy ona sama zrobiła coś więcej , by kogoś uratować, czy tylko potrafi wygłaszać banały i litować się nad dolą pokrzywdzonych?
Argumenty naukowca uzmysławiają, że nasze usta pełne są frazesów i że czasami bardzo oburzamy się na coś, ale tak naprawdę nic z tego nie wynika. Czytając ich słowne utarczki, kibicuje się A. N., bo to jej wizja świata o wiele bardziej nam odpowiada. Jest piękna, ale i naiwna. Natomiast Celsjusz doskonale rozeznaje się w prawach, które rządzą światem i trzeźwo patrzy na gatunek ludzki. Jedynie jego miłość do piękna burzy ten obraz człowieka praktycznego i pragmatycznego. Jawi nam się jako demiurg, który decyduje o losie niewinnych ludzi. Ma w sobie cechy szalonego naukowca, który, by wcielić w życie swój pomysł, nie cofnie się przed niczym. Liczy się jedynie efekt końcowy, czyli zachowanie dla potomnych najdoskonalszego miasta starożytności.
Podczas słownej żonglerki szala przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę. Jak skończy się ten fascynujący pojedynek dwóch postaw? Jeśli jesteście tym zainteresowani, a także chcecie dowiedzieć się, co wynikło z prób Japończyków, którzy usiłowali dowieść niezniszczalności Fidżi oraz czym są akumulatory orgazmów, to sięgnijcie po książkę. Myślę, że 2 złote (za tyle kupiłam „Peplum”) nie są zawrotną sumą, by uzyskać taką wiedzę.
Amelie Nothomb, Peplum, Warszawa 2004
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.