Ostatnia uroczysta sesja Rady Miasta Wałbrzycha prowokuje do różnych zdań i opinii. Prezentujemy jedną z tychże opinii.
Uroczysta sesja Rady Miejskiej z okazji 600-lecia Wałbrzycha to dowód na to jak bardzo ważna jest polityka historyczna a przekaz kierowany przez władzę publiczną ma siłę budowania świadomości mieszkańców. Taka uroczystość to też okazja do promocji Miasta. I każde wystąpienie było czymś więcej niż rytuałem pozdrowienia uczestników.
- Oprócz dobrego nawiązania do czasów książąt piastowskich oraz wdzięczności za powrót do Polski po 1945 roku, pojawiały się zaskakujące zdania o potrzebie oddania hołdu wszystkim pokoleniom tutejszych mieszkańców, tak jakbyśmy posiadali jakiekolwiek zobowiązania wobec np. wyborców NSDAP czy pruskich urzędników. Moje rozbawienie budziła też opowiedziana historia Waldenburga zamieszkanego przez wieki przez Wałbrzyszan (a może Waldenburgian?) bez jednego słowa o ich narodowości. Przed nami spór o przyszłość, bo teraz decydujemy o tym kim czuć się będą nasze dzieci. Czy będą związane z polską wspólnotą narodową, z historią swoich przodków z Mazowsza czy Kresów Wschodnich, czy raczej wychowane w sentymencie do historii miasta sprzed wieków. Wybór należy do nas! - ocenia sesję radny PiS-u Piotr Sosiński.












