Kontrkandydatem rządowej faworytki był Adam Borowski. Choć sejmowa arytmetyka od początku nie dawała mu większych szans na wybór, politycy koalicji 13 grudnia uznali, że warto podważyć jego dorobek i autorytet.
Jedną z najbardziej aktywnych posłanek w tej kampanii była wałbrzyszanka Sylwia Bielawska. Coraz wyraźniej wyrasta ona w szeregach Koalicji Obywatelskiej na jedną z najbardziej aktywnych posłów atakujących przeciwników politycznych. Nietrudno odnieść wrażenie, że swoją aktywnością stara się zasłużyć na uznanie kierownictwa partii, szczególnie jej lidera. Jej wystąpienia sejmowe, nagrania publikowane w mediach społecznościowych oraz wpisy internetowe często sprawiają wrażenie bardziej nastawionych na efekt polityczny niż rzeczową argumentację.
Na zadane przez siebie pytanie sama odpowiedziała:
„Czy kandydat PiS Adam Borowski mógłby zostać Rzecznikiem Praw Obywatelskich? Absolutnie nie. A dlaczego? Sam przyznał, że nie ma wykształcenia prawniczego. To tak, jakby ktoś starał się o posadę chirurga, nie mając wykształcenia lekarskiego, ale mówił: mogę operować.”
To porównanie trudno uznać za trafne. Ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie wymaga bowiem od kandydata wykształcenia prawniczego. Wymaga natomiast doświadczenia zawodowego, wysokiego autorytetu oraz wyróżniania się wiedzą prawniczą, doświadczeniem i wrażliwością społeczną. Ponadto Rzecznik wykonuje swoje obowiązki przy wsparciu Biura RPO, zatrudniającego około 300 pracowników, w tym prawników oraz specjalistów z wielu dziedzin.
Zdumiewa przy tym pewna niekonsekwencja. Poseł Bielawska, z wykształcenia bibliotekoznawca, chętnie wypowiada się na tematy z wielu dziedzin życia publicznego, oceniając politykę, gospodarkę, prawo czy sprawy ustrojowe. Jednocześnie twierdzi, że kandydat na RPO powinien posiadać wyłącznie określone wykształcenie kierunkowe.
Wyjątkiem mają być jednak politycy własnego środowiska. Lekarz może być ministrem obrony narodowej, absolwent politechniki ministrem spraw wewnętrznych, specjalista od handlu kolejno ministrem obrony, ministrem spraw wewnętrznych i koordynatorem służb specjalnych. W takich przypadkach brak kierunkowego wykształcenia nie wydaje się stanowić problemu.
Zdaniem polityków koalicji 13 grudnia dodatkowym obciążeniem Adama Borowskiego było to, że został zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość. Atutem Sylwii Gregorczyk-Abram miało być natomiast poparcie Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.
Czym jeszcze różnią się obie kandydatury?
Sylwia Gregorczyk-Abram jest współzałożycielką inicjatywy „Wolne Sądy”, od lat krytykującej reformy wymiaru sprawiedliwości prowadzone przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Od dawna jest kojarzona z obozem politycznym Donalda Tuska oraz współpracowała z osobami, takimi jak prokurator Ewa Wrzosek czy sędzia Waldemar Żurek. Była również jedną z uczestniczek grupy „Wejście”, która brała udział w przejęciu mediów publicznych po zmianie władzy. Wielokrotnie publicznie krytykowała rządy PiS oraz apelowała – także w zagranicznych mediach – o wywieranie presji na Polskę poprzez wstrzymanie środków unijnych. Publicznie deklarowała również, że PiS należy odsunąć od władzy, ponieważ – w jej ocenie – niszczy państwo.
To właśnie taki życiorys ma dziś świadczyć o apolityczności nowej Rzecznik Praw Obywatelskich. Trudno oprzeć się wrażeniu, że immunitet RPO ma chronić przed ewentualną odpowiedzialnością karną po zmianie władzy.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.