Mężczyzna szedł ulicą. Zbliżał się do skrzyżowania ulicy Reymonta i Wysokiej. Trasą tą jechali akurat strażnicy miejscy. Kiedy przejeżdżali obok mężczyzny, ten nagle stanął w płomieniach.
Prawdopodobnie oblał się denaturatem i podpalił. Strażnicy natychmiast wysiedli z pojazdu i rozpoczęli gaszenie desperata. Ogień udało się stłumić za pomocą gaśnic. W akcji strażnicy użyli również koca. Na miejsce wezwano natychmiast pogotowie ratunkowe. Mężczyzna trafił najpierw do wałbrzyskiego szpitala, a stamtąd do Siemianowic Śląskich, gdzie znajduje się specjalistyczny szpital zajmujący się leczeniem osób poparzonych.
Jak wynika z relacji strażników oraz samych mieszkańców Kuźnic, 46-latek był powszechnie znany i słynął z wybuchowości oraz problemów psychicznych. Nie wiadomo, co skłoniło go do podjęcia tak drastycznej decyzji.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.