Czwartek, 23 lipca
13°C Wałbrzych
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Aktualności Kolejny pożar w regionie, tym razem lokalu gastronomicznego Aktualności Chciały poćwiczyć z trenerem personalnym, straciły w sumie blisko 2 miliony złotych! Aktualności Wichura zatrzymała pociąg Aktualności Region już zalany i to jak. Coraz więcej strat! Tragedie i dramaty Śmiertelne potrącenie na przyszpitalnym parkingu Aktualności Pożar na A4. Przejazd całkowicie zablokowany Tragedie i dramaty Zadźgał własną siostrę i ciężko ranił matkę. Usłyszał już zarzuty Tragedie i dramaty Dramatyczny wypadek z udziałem młodego sportowca! Aktualności Otwarto rozbudowaną część Zakładu Endoskopii Zabiegowej Piłka nożna Podgórze Wałbrzych oficjalnie z awansem

Samochód się pali na drodze - nikt nie chce pomóc

Audio

Czytaj na głos

Autor: RT 2 min czytania

Przejeżdżający kierowcy nie reagują. Auto się pali

Na nagraniu z monitoringu GDDKiA (droga S7) widać dramatyczną scenę: na poboczu ruchliwej drogi stoi płonący samochód osobowy, z maski i przedniej części nadwozia buchają płomienie. Obok stoi mężczyzna, który rozpaczliwie próbuje zatrzymać przejeżdżające pojazdy, machając rękami w stronę jadących samochodów.

Mimo to kolejne auta – w tym pojazd z przyczepą kempingową oraz czarny van – przejeżdżają obok płonącego wraku, niewiele zwalniając i nie reagując na sygnały mężczyzny. Dopiero po kilku minutach zatrzymał się jeden z kierowców. 

Znieczulica na drodze – coraz częstszy widok?

Ten obraz – człowiek machający rękami przy płonącym aucie, a obok niego sznur samochodów, które po prostu jadą dalej – wywołuje niepokojące pytania o to, jak reagujemy na cudzą tragedię. Psychologowie od lat opisują zjawisko tzw. rozproszenia odpowiedzialności: im więcej świadków zdarzenia, tym mniejsze poczucie, że to właśnie ja powinienem zareagować. 
- Każdy kierowca zakłada, że "ktoś inny na pewno się zatrzyma" albo że "ktoś już wezwał straż pożarną" - wyjaśniają.

Do tego dochodzi codzienny pośpiech, lęk przed zaangażowaniem się w nieznaną sytuację, a czasem zwykła obawa o własne bezpieczeństwo – przecież przy płonącym aucie może dojść do wybuchu. Wszystko to sprawia, że coraz częściej jesteśmy świadkami sytuacji, w których ludzka reakcja ogranicza się do nagrania filmiku telefonem, a nie realnej pomocy.

Film: GDDKiA

Co mówi prawo?

Warto przypomnieć, że w Polsce nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub zdrowia jest przestępstwem.
Kodeks karny przewiduje za to odpowiedzialność, jeśli można było pomóc bez narażania siebie lub innych na poważne niebezpieczeństwo. W przypadku płonącego pojazdu wystarczające jest często samo wezwanie straży pożarnej – to już wypełnia obowiązek reakcji, nawet jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by podejść bliżej ognia. 
- Nie wiadomo jednak ilu przejeżdżających kierowców wezwało straż pożarną - słyszymy.

Apel do kierowców

Historia z nagrania to przestrzega przed obojętnością, jaka niestety towarzyszy nam coraz częściej na polskich drogach. Wystarczy zwolnić, zadzwonić pod numer 112 i upewnić się, że ktoś już zareagował. To niewiele, a może uratować czyjeś zdrowie lub życie - nigdy nie znamy szczegółów danego zdarzenia.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka