Zainspirowała mnie ta krótka historia zasłyszana w eterze i po powrocie do domu postanowiłem zbadać temat głębiej, aby napisać ten felieton.
Niech będzie on formą moich życzeń świątecznych ode mnie dla wszystkich czytających moje „wypociny".
Wesołego Alleluja!
Jaksa z Miechowa i kamień z Jerozolimy
Był XII wiek. Jesteśmy około 200 lat po chrzcie Polski. Czasy, kiedy pielgrzymka do Jerozolimy nie była „city breakiem", tylko wyprawą, z której wielu już nie wracało.
I właśnie wtedy pojawia się Jaksa z Miechowa.
Sam Miechów to dziś urocze miasteczko w Małopolsce, a ówcześnie niewielka osada położona około 40 km od Krakowa - jednego z głównych ośrodków ówczesnej Polski.
Kim był Jaksa? Możnowładca, uczestnik życia politycznego, obecny na zjazdach możnych (np. w Łęczycy), związany z elitą tamtych czasów.
Fundator nie jednego, ale kilku klasztorów:
- norbertanek w Zwierzyńcu
- wspierał benedyktynów w Sieciechowie
- związany z fundacjami w Krzyżanowicach
Jaksa - człowiek, który, mówiąc wprost, nic nie musiał, ale mógł wszystko. Zrobił za swojego życia coś, co zachowało sens do dziś, stając się ideą przekazywaną z pokolenia na pokolenie.
W pewnym momencie swojego życia podjął decyzję większą niż wszystkie inne.
W 1162 roku rusza do Ziemi Świętej.
Wraca po roku - i nie wraca sam. Przywozi kanonika zakonu bożogrobców (Marcina Gala) i według przekazów - także kamień z Grobu Chrystusa oraz relikwie drzewa Krzyża Świętego.
Jaksa następnie zakłada w Miechowie klasztor i sprowadza większą liczbę zakonników z Jerozolimy - czyli, jak potocznie mówiono, bożogrobców. Jaksa nie kopiuje idei - przenosi ją jako żywą formę do Polski.
Skąd nazwa — „bożogrobowcy"?
Brzmi jak legenda, a geneza jest prosta.
To nasze, polskie określenie - od funkcji.
Zakonnicy opiekowali się Grobem Chrystusa w Jerozolimie.
Czyli wprost: „ci od Grobu Bożego".
W łacinie - Ordo Equestris Sancti Sepulcri Hierosolymitani
U nas - „bożogrobcy" lub „bożogrobowcy".
Ważne doprecyzowanie:
historycznie nie byli to klasyczni rycerze jak templariusze. Byli przede wszystkim kanonikami, czyli duchownymi.
Jednak przez rangę miejsca i kontekst wypraw do Ziemi Świętej z czasem zaczęto określać ich również jako „Rycerzy Grobu Bożego". I to określenie funkcjonuje do dziś.
Miechów - kawałek Jerozolimy w Małopolsce
W Miechowie powstaje świątynia, a w niej - rekonstrukcja Grobu Bożego. Nie jako ciekawostka turystyczna, ale realne wsparcie dla wiernych w tej części Europy, którzy do Jerozolimy nigdy nie dotrą, a do Miechowa już tak.
Ciekawostka - według dostępnych przekazów jest to jedna z najstarszych takich rekonstrukcji w Europie, a być może starsza niż późniejsze odtworzenia Grobu Chrystusa w samej Jerozolimie po zniszczeniach.
Miecz Jaksy - ślady dalsze niż Miechów
W zbiorach Palazzo del Bargello we Florencji (Włochy) znajduje się bogato zdobiony miecz, tradycyjnie wiązany z Jaksą z Miechowa.
Jak tam trafił? Tego nikt dziś nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić.
Najbardziej prawdopodobne są późniejsze losy kolekcjonerskie - handel, darowizny, zmiany właścicieli. W średniowieczu takie przedmioty często „wędrowały" po Europie.
Jedno jest pewne! Historia tego człowieka wykraczała daleko poza Miechów.
Przemyślenia "Miodka"
Dziś przywozimy z zagranicy rzeczy, zdjęcia, filmy na GoPro i trochę tymczasowych wspomnień, które szybko znikają w konsumpcyjnym świecie regipsu, styropianu i trzyszybowych okien.
Jaksa przywiózł coś znacznie trudniejszego - sens i połączenie pamięci historycznej z umiejętnością przekazania jej kolejnym pokoleniom.
Miał środki, żeby ten sens tutaj zakorzenić - i zrobił to.
Facet naprawdę nic nie musiał. Mógł spokojnie żyć jak wielu jemu podobnych majętnych ludzi. A jednak zrobił misję życia.
I może to jest w tej historii najciekawsze - że największe rzeczy nie rodzą się wyłącznie z inwestycji finansowych, tylko z decyzji, żeby zrobić coś więcej, niż wydawałoby się, że trzeba.
Można powiedzieć z uśmiechem, że jeden przeniesiony kamień i jedna decyzja potrafią zmienić historię miejsca i ludzi na setki lat.
Dziś ta historia nie jest tylko historią. Ona wciąż żyje i ma swoich ludzi tu, na miejscu - takich, którzy pilnują, żeby to nie była tylko opowieść „Miodka" o dawnych czasach.
W naszych dolnośląskich stronach działa dziś Zakon Rycerski Grobu Bożego. Co istotne - współcześnie do tego zakonu mogą należeć zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Osoby świeckie jak i zakonne.
Lokalnie możemy wskazać m.in. mecenasa Macieja Badorę - przewodniczącego prowincji wrocławskiej Zakonu - oraz wałbrzyszankę, Panią Iwonę Stach-Janyst, pełniącą funkcję sekretarza w tej samej prowincji.
Zakonnicy na co dzień realizują różnorodne działania - często bez rozgłosu - które przynoszą realne dobro i wzmacniają wspólnotę.
Podsumowanie
Mam to szczęście, aby na ścieżkach mojego życia poznać zacne postaci współczesnych Rycerzy.
Myślę, że warto śledzić ich działania, a w miarę możliwości łączyć siły i zaangażowanie w dobrych celach.
Idąc przykładem historii Jaksy z Miechowa oraz współczesnych działań Zakonu i parafrazując słowa św. Jana Pawła II — starajmy się wymagać od siebie więcej, niż od nas wymagają.
I z takimi życzeniami świątecznymi pragnę jeszcze raz życzyć wszystkim:
Wesołego Alleluja!
Piotr Kolesiński vel Miodek












