Sobota, 14 lutego
Imieniny: Liliany, Walentego
Czytających: 6498
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wałbrzych/powiat wałbrzyski: Wspomnienie o Jerzym Wieczorku

Wtorek, 16 grudnia 2025, 9:22
Autor: Eugeniusz Skarupa
Wałbrzych/powiat wałbrzyski: Wspomnienie o Jerzym Wieczorku
Fot. ilustracyjne
Eugeniusz Skarupa w swoim felietonie wspomina postać Jerzego Wieczorka.

Warto tego Człowieka wspomnieć, bo przekazał mi mądrość życiową, która się w całości sprawdziła w moim życiu.
Kiedy odwiedzam grób rodziców na cmentarzu, zupełnie niedaleko jest grób Jerzego Wieczorka. Idąc na cmentarz zawsze przystanę przy Jego grobie i przeżyję chwile refleksji.

Pan Jerzy mieszkał w Szczawnie Zdroju, moim mieście. Dom rodzinny mieli na sąsiedniej ulicy do mojej. Kiedy stał się znanym po szkole dziennikarzem sportowym, nasze drogi się w którymś momencie skrzyżowały. Na wielu imprezach, które komentował, gdy mnie zobaczył potrafił przywitać jako Olimpijczyka i kilka ciepłych słów wygłosić. Następni po nim spikerzy takich rzeczy niestety nie potrafili zrobić. Najwidoczniej to ich przerastało. Ale ważna dla mnie sprawa wynikła, gdy wielokrotnie pan Jerzy zaprosił mnie do rozmowy, gdy pracował w Radiu Wałbrzych. Tak, młodsi się może zdziwią, ale było takie radio w Wałbrzychu.

Przy okazji takiego spotkania pan Jerzy uświadomił mi pewną praktykę życiową, która najnormalniej funkcjonuje w naszym społeczeństwie, a dotyczy świata sportu. Pan Jerzy rzekł do mnie: panie Eugeniuszu różnica pomiędzy zwykłym sportowcem a panem polega na tym, że zwykły sportowiec wystarczy, że zrobi dobry wynik na jakichś zawodach typu mistrzostwa regionu, czy mistrzostwa Polski i resztę zrobią za niego ludzie pracujący w mediach, w organizacjach sportowych, we władzach sportowych. Zrobią mu reklamę, bo sami na tym skorzystają, również finansowo. W pana przypadku jest zupełnie inaczej. Ma pan dziś tytuły Mistrza Świata, Wicemistrza Olimpijskiego, kilkukrotnego Mistrza Polski o co? I nic w związku z tym. O rozgłos, o reklamę, o to, by się o panu mówiło, niestety musi pan zadbać sam. I to musi się pan w tym mało grzecznym społeczeństwie rozpychać łokciami, by zostać zauważonym. Smutne to i brutalne, ale takie są realia w pana przypadku. I ludzie zamiast pana chwalić i doceniać, jeszcze będą pana krytykować za wpychanie się do zwykłego, „normalnego” świata. A przecież pana sukcesy są jak najbardziej wartościowe, nie gorsze od sukcesów zwykłych sportowców. Ale ten świat jest inaczej poukładany, niż to powinno być. Niech się pan ludźmi nie przejmuje i nie zraża, bo jeśli pan sam nie zadba o siebie, nikt o pana rozgłos nie zadba. Bo żyjemy w społeczeństwie równych i równiejszych i póki co, nic na to nie poradzimy.

I pan Jerzy miał rację. Choć w Wałbrzychu oprócz mnie mięliśmy kilku Olimpijczyków co prawda bez medali, ale to o nich się mówiło, to oni byli zapraszani do szkół jako Olimpijczycy, o mnie tylko co jakiś czas wspomniano, gdy wręcz wymusiłem na szkole własny udział.

Ostatnio nawet przy wielkim oporze pani dyrektor jednej z okolicznych szkół, przy wsparciu i naporze nauczycieli wychowania fizycznego, pani dyrektor się zgodziła, ale pod jednym warunkiem: ja muszę udowodnić, że jestem osobą czystą, nie karaną oficjalnym wyrokiem sądu. Uznałem to za chamstwo i zrezygnowałem z takiej wizyty. Po 45 latach coś takiego przytrafiło mi się pierwszy raz. Kto na tym stracił? Na pewno dzieci i młodzież tej szkoły, bo ja dalej jestem tym, kim jestem, a pani dyrektor zostawiła sobie i szkole kiepską opinię.

Ale po tej nauce pana Jerzego i doświadczeniach życiowych niewiele mnie może jeszcze zdziwić i zaskoczyć, ale przyjąłem Jego naukę i ją realizuję od wielu lat. I jestem pewien, że gdybym o własną opinię i reklamę nie zadbał sam, byłbym Olimpijczykiem jedynie w swoim mieszkaniu, pośród 58 medali i wielu trofeów sportowych oraz wśród jedynie najbliższych w rodzinie i wśród znajomych. Na szczęście co mam do powiedzenia chcą usłyszeć poza Wałbrzychem i okolicami, czasem jadę nawet ponad 100 km, gdzie młodzież, ale i dorośli chcą posłuchać i docenić to, co w życiu zrobiłem, dokonałem.

W takiej niestety smutnej i niesprawiedliwej rzeczywistości przyszło mi żyć. I choć o swoją inność, niepełnosprawność się nie prosiłem, bo zrobili to lekarze, to jednak ja muszę całe swoje życie walczyć, by zupełnie nie zostać zepchnięty na margines. I wiem, że wielu ludziom się to nie podoba, ale to są tylko zwykli ludzie i to ich, nie mój problem. Walczę o swoje nie zabierając nic nikomu!

Eugeniusz Skarupa

Twoja reakcja na artykuł?

2
25%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
4
50%
Smuci
2
25%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Copyright © 2002-2026 Highlander's Group