– Żywienie okołotreningowe jest bardzo istotne, żeby poprawiać wyniki sportowe, ale też zachować pewien poziom. Jeśli nie ma posiłku przedtreningowego, odpowiedniego nawodnienia, resyntezy glikogenu, czyli uzupełniania węglowodanów po każdej jednostce treningowej, to zawodnik bardzo szybko może zaobserwować, że po kolejnym treningu jest coraz słabszy, nie realizuje planu treningowego, a tym samym nie przygotowuje się optymalnie do ważnego startu – mówi agencji Newseria Justyna Mizera, dietetyk sportowy, wykładowca Warszawskiej Akademii Medyczno-Technicznej Nauk Stosowanych.
Ekspertka wylicza trzy elementy strategii żywienia okołotreningowego. Powinno się ono składać z posiłku przed treningiem trwającym dłużej niż 60 minut (nawet o wczesnej porze), doładowania energetycznego w czasie aktywności fizycznej oraz posiłku potreningowego. Ten ostatni pełni rolę regeneracyjną i powinien zostać spożyty niezależnie od pory dnia.
Autorzy cytowanej publikacji za błędne uważają układanie sztywnego jadłospisu na dłuższy czas. Zamiast tego proponują periodyzację żywienia – dieta ma iść w parze ze zmieniającymi się planami treningowymi. Powinna uwzględniać m.in. specyfikę danej dyscypliny, cele treningowe i sportowe czy preferencje żywieniowe zawodnika.
– Prawidłowe żywienie okołotreningowe zależy od wielu czynników, np. o której godzinie zaczyna się trening, ile treningów sportowiec odbywa w ciągu dnia, czy trening odbywa się w warunkach zewnętrznych, jaka jest temperatura, możliwość picia wody czy spożywania przekąsek – wylicza Justyna Mizera.
Jak podkreśla, podstawą tych posiłków są węglowodany i białka.
– W posiłku przedtreningowym powinny się znaleźć węglowodany złożone, żeby dostarczyć energię do organizmu, który będzie poddawany mocnemu wysiłkowi fizycznemu. Po treningu węglowodany pozwalają uzupełnić zasoby glikogenu, zarówno mięśniowego, jak i wątrobowego. Bardzo ważne, żeby pojawiła się też porcja ok. 30 gramów pełnowartościowego białka. W posiłku potreningowym unikamy natomiast tłuszczów, ponieważ one spowalniają przyswajanie tych składników odżywczych, które są potrzebne tu i teraz, czyli węglowodanów i białek – tłumaczy.
Dietetyczka zwraca uwagę na znaczenie nawodnienia. Już przy utracie 2 proc. masy ciała związanej z utratą płynów (1–1,5 kg) wydolność sportowca spada o 10 proc.
– W wielu dyscyplinach jest to być albo nie być sportowca, dlatego uczymy spożywania płynu w czasie wysiłku. Jeśli ten wysiłek będzie trwał do 60 minut, sama woda, ewentualnie woda z elektrolitami, jest wystarczająca. Jeśli trening będzie dłuższy, to nawet już po 20 minutach powinniśmy ją wzbogacać węglowodanami. Może to być miód, cukier, specjalistyczny napój izotoniczny, napój węglowodanowy o wysokim indeksie glikemicznym, coś, co będzie szybkim strzałem, żeby szybko dostarczyć energię do pracujących mięśni – mówi Justyna Mizera.
Ekspertka podkreśla, że żywienie okołotreningowe jest ważne nie tylko w sporcie wyczynowym, ale i w aktywności rekreacyjnej. Niestosowanie odpowiedniej diety nie tylko negatywnie odbije się na wynikach zawodnika, ale też na zdrowiu organizmu.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.