"Zwracamy się do Państwa jako zdesperowani mieszkańcy jednego z bloków, którego okna wychodzą na sklep przy ulicy Kasztelańskiej 5 w Wałbrzychu. Od lat mierzymy się z koszmarem generowanym przez klientów tego sklepu. Problem nasilił się drastycznie od paru lat, od kiedy to lokal jest otwarty całodobowo w każdy weekend. Od tamtej pory nie ma dosłownie ani jednego dnia w weekendy, żebyśmy mogli w spokoju przespać noc. W każdy piątek i sobotę pod sklepem gromadzą się osoby, które krócej lub dłużej piją alkohol, a obsługa w ogóle na to nie reaguje. Pod koniec zeszłego roku w Wałbrzychu weszła w życie uchwała zakazująca nocnej sprzedaży alkoholu – przepis ten jest przez sklep całkowicie i bezczelnie ignorowany. Nic się nie zmieniło, sklep dalej jest otwarty w nocy, a ludzie pod nim piją. W efekcie pod naszymi oknami regularnie odbywają się imprezy, awantury i bójki. Interwencje policji nie przynoszą żadnego skutku. To, co wydarzyło się w miniony weekend (28 marca), przelało czarę goryczy. Około godziny 00:30 na miejsce z powodu bójki przyjechały dwa patrole na sygnale. Funkcjonariusze wykazali się absolutną bezradnością – pijani chuligani odmawiali wylegitymowania się, wulgarnie obrażali policjantów i darli się wniebogłosy, podczas gdy mundurowi po prostu obok nich stali i próbowali uspokoić. Mimo chwilowego aresztowania jednego, najbardziej agresywnego ze sprawców, ostatecznie wszyscy uczestnicy zostali puszczeni wolno. Po ich odjeździe impreza trwała w najlepsze przez kolejne 1.5 godziny. Uczestnicy bez problemu kupili kolejny alkohol, dołączyły do nich inne osoby, a pod oknami wznowiono wyzwiska i szarpaniny. Z poważaniem, mieszkańcy Kasztelańskiej".












