Piątek, 22 maja
Imieniny: Heleny, Julii
Czytających: 6617
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

REGION: Skoro są tak dobre, to czemu powstają w tajemnicy?

Piątek, 22 maja 2026, 8:41
Aktualizacja: 8:45
Autor: materiał zewnętrzny
REGION: Skoro są tak dobre, to czemu powstają w tajemnicy?
Fot. użyczone
– Jeśli miałby tu zostać ustanowiony rezerwat przyrody, budowa oczyszczalni ścieków dla Sokołowska stanie się praktycznie niemożliwa – grzmiał podczas kwietniowej sesji Rady Miasta Mieroszowa Wiesław Mąka, mieszkaniec Sokołowska i członek Zarządu Powiatu Wałbrzyskiego, który przyjechał na sesję mieroszowskiej rady, by zabrać głos w sprawie, która budzi wiele emocji wśród mieszkańców. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu prowadzi bowiem prace nad utworzeniem w Gminie Mieroszów dwóch rezerwatów przyrody. Na razie jest tu jednak więcej pytań, niż odpowiedzi. Podobnie jak w innych rejonach kraju, gdzie RDOŚ planuje rezerwaty.

Kontrowersje nie wynikają z podważania przez mieszkańców działań na rzecz ochrony przyrody, które są oczywiste. Tylko z tego, że ludzie z Gminy Mieroszów - podobnie jak innych miejsc w Polsce - nic oficjalnie nie wiedzą na temat tworzonych na terenach ich zamieszkania rezerwatów. W przypadku okolic Mieroszowa RDOŚ potwierdza jedynie, że trwają prace nad utworzeniem dwóch rezerwatów: „Dolina Sokołowca” i „Osuwiska koło Grzmiącej”. Zapowiada nawet konsultacje społeczne, ale nic więcej wciąż nie wiadomo.

Pracują, ale nie informują

- Tymczasem z różnych rozmów i informacji które posiadam wynika, że masyw Stożka Wielkiego ma być rezerwatem przyrody, aż do drogi między Kowalową i Sokołowskiem. Jeśli faktycznie tak się stanie, budowa oczyszczalni ścieków dla Sokołowska stanie się praktycznie niemożliwa, ponieważ prawo nie pozwala na lokalizację tego typu obiektów na obszarach chronionych - mówił podczas sesji w Mieroszowie Wiesław Mąka. Dodał, że z jego informacji wynika, iż plan na utworzenie rezerwatu „Dolina Sokołowca” dotyczy m.in. drogi, która prowadzi z Sokołowska do schroniska „Andrzejówka”.
- Ma objąć, i to dość szeroko, tereny po obu stronach tej drogi. Jeżeli tak by się stało, na tym terenie nie będzie możliwe wyprowadzanie psów, zbieranie grzybów czy jagód. Moim zdaniem jest niedopuszczalne, żeby prowadzenie takich prac odbywało się bez konsultacji ze społecznością lokalną i lokalnym samorządem. A takie prace trwają, wynika to m.in. z odpowiedzi od RDOŚ, którą otrzymał na swoje pismo sołtys Rybnicy Leśnej - mówił Wiesław Mąka.

Sołtys Tadeusz Wendycz rzeczywiście napisał pismo do RDOŚ, zaniepokojony tym, że tak ważne zmiany dla mieszkańców Rybnicy Leśnej, na terenie m.in. której rezerwat „Dolina Sokołowca” ma powstać , są przeprowadzane bez wiedzy i jakiejkolwiek konsultacji z mieszkańcami. W odpowiedzi RDOŚ - zasłaniając się przepisami, których wymienienie zajęło niemal całą stronę pisma - poinformował jedynie, że… informacji udzieli do 28 maja br. Dalej więc nic wiadomo, a sprawa budzi wśród ludzi już takie zainteresowanie, że po wystąpieniu na sesji Wiesława Mąki, radna Mieroszowa Maja Sadowy zaproponowała, by radni pochylili się jednak nad tematem. Radni, wspólnie z burmistrzem Andrzejem Lipińskim ustalili, że nastąpi to podczas sesji w lipcu.

Pszczoły konkurencją dla… pszczół

Gmina Mieroszów nie jest jedyną w Polsce, której mieszkańcy obawiają się objęcia ochroną w randze rezerwatu okolic, w których od lat mieszkają, pracują, uprawiają ziemię, prowadzą biznesy. Obawy nie wynikają jednak z tego, że ludzie nie szanują i nie chronią przyrody, bo jest wręcz przeciwnie. Tylko chcieliby cokolwiek wiedzieć: z czym wiąże się powołanie rezerwatu w ich okolicy? Jakie będą jego granice? Jakie obostrzenia dla ludzi to przyniesie? Podstawy do obaw są. Do historii swoistych absurdów przejdzie zapewne przypadek pszczelarza z okolic rezerwatu „Bliżyńskie Lasy Naturalne” (Świętokrzyskie), który w 2025 r. musiał zabrać ule z pszczołami z lasu, w którym ustanowiono rezerwat przyrody.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska uznała, że ule są "urządzeniami technicznymi", których w rezerwacie być nie może, bez specjalnego zezwolenia. Zdaniem urzędników - powołujących się na ochronę dzikich zapylaczy i naturalnych procesów przyrodniczych - pszczoły hodowlane stanowiły zbyt dużą konkurencję dla pszczół dzikich, które rezerwat ma chronić...

Ślizy i Gaciszki kością niezgody

Jak przekonują mieszkańcy wielu atrakcyjnych przyrodniczo terenów w Polsce, te przecież i tak są często już objęte ochroną, np. jako obszary Natura 2000 czy parki krajobrazowe. Dokładnie taka sytuacja jest w Rybnicy Leśnej i np. w Gminie Krasnopol na Podlasiu, gdzie pod koniec ub. roku ludzie głośno protestowali przeciwko planowanemu utworzeniu tam przez RDOŚ rezerwatu przyrody „Ślizy i Gaciszki”. W ciągu zaledwie kilku dni mieszkańcy Gminy Krasnopol i powiatu sejneńskiego złożyli pod petycją do premiera Donalda Tuska ponad 900 podpisów. Ludzi poparli miejscowi radni, którzy przyjęli negatywną opinię na temat planowanego rezerwatu argumentując, że tereny są już objęte różnymi formami ochrony przyrody, m.in. obszarem Natura 2000 czy Obszarem Chronionym Krajobrazu Pojezierza Sejneńskiego i kolejne obostrzenia są „zbędne i uciążliwe dla lokalnej społeczności”. Rada Gminy Krasnopol przyjęła oficjalne stanowisko, w którym wyraziła „zdecydowanie negatywną opinię” wobec działań RDOŚ w Białymstoku. Zdaniem krasnopolskiego samorządu, teren ten od dziesięcioleci pełni funkcję rekreacyjną. Mieszkańcy chodzą tam na spacery, zbierają grzyby, jagody, żurawiny, uprawiają sport i rekreację. Ustanowienie rezerwatu oznacza ograniczenie dla ludzi dostępu do znacznej części lasu. „Niewyobrażalnym dla mieszkańców jest fakt uniemożliwienia lub utrudnienia korzystania z lasu” - napisali radni Krasnopola.

- Przecież formy ochrony przyrody w tym miejscu już mamy. I gatunkowe, i siedliskowe. Wprowadzenie dodatkowo rezerwatu spowoduje tylko niedogodności dla mieszkańców - mówił w TVP Białystok Karol Szrajbert, wójt Gminy Krasnopol, murem stając za mieszkańcami.

Ostatecznie rezerwat przyrody „Ślizy i Gaciszki” został jednak ustanowiony.

Decyzja jest, informacji nadal brak

Z kolei przeciwko utworzeniu rezerwatu przyrody „Cztery Jeziora koło Soszycy” protestują obecnie mieszkańcy i samorządowcy gminy Bytów (Pomorskie). Jak donosi portal ibytow.pl, ludzie absolutnie nie kwestionują tam potrzeby dbania o przyrodę, której walory bardzo cenią i troszczą się o środowisko naturalne, bo to właśnie piękno okolicy pozwala im od lat utrzymywać się z turystyki. Obawiają się natomiast, że decyzje o utworzeniu rezerwatu przyrody zapadną poza nimi, a skutki odczują mieszkańcy, turyści, właściciele domków, kajakarze, rowerzyści i wszyscy, którzy od lat korzystają z okolicznych jezior oraz lasów.

„Największe emocje budzi sposób prowadzenia sprawy. Mieszkańcy i samorządowcy zarzucają Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (…) brak prawdziwych konsultacji, brak kampanii informacyjnej i brak jasnych odpowiedzi na pytanie, co po utworzeniu rezerwatu będzie wolno, a czego nie. Wójt gminy Parchowo (na terenie m.in. której rezerwat ma powstać) Izabela Jagodzińska mówi, że gmina ma złe doświadczenia z tworzeniem rezerwatów.

- W ub. roku przyszło do nas rozporządzenie w sprawie rezerwatu i nie poinformowano nas o niczym. Nałożono 58,26 hektara rezerwatu przyrody i ponad 115 hektarów otuliny. W tej otulinie są również gospodarstwa. Do tej pory nie ma planu ochronnego tego obszaru. Nie wyobrażam sobie, żeby wprowadzać najwyższe formy ochrony bez jakichkolwiek konsultacji z ludźmi i samorządem. Nie było spotkań, nie było edukowania mieszkańców, nie było wyjaśnienia, jakie będą prawa i obowiązki - mówi wójt Izabela Jagodzińska.

Podkreśla, że najpierw powinna być rozmowa z ludźmi, edukacja i jasne zasady, a dopiero później decyzje administracyjne” - czytamy w portalu ibytow.pl

Spaliny tak, piesek nie

W kwietniu br. PSL i Polska 2050 złożyły projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, który ma ograniczyć rolę Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska przy tworzeniu rezerwatów. Obecnie decyzja o powołaniu rezerwatu zależy tak naprawdę od jednej osoby - dyrektora RDOŚ, choć musi być oczywiście poprzedzona uzyskaniem ekspertyz i opinii. Poselski projekt zakłada wprowadzenie konieczności uzyskania zgody samorządu, na terenie którego dany rezerwat ma się znaleźć. Pozwoliłoby to radom gmin na zablokowanie powstania rezerwatu, bez konieczności szczegółowego uzasadnienia. Pomysł wzbudził protesty m.in. organizacji ekologicznych. Przeciwnicy wprowadzenia przepisu argumentują, że samorządy mogą blokować tworzenie nowych obszarów chronionych - np. wstrzymać ochronę najcenniejszych lasów, by ułatwić inwestycje deweloperskie czy wycinkę drzew. Ich zdaniem, ponieważ od 2025 r. gminy otrzymują pieniądze za obszary chronione, tzw. „subwencję ekologiczną”, blokowanie rezerwatów przez radnych może być uznane za działanie na szkodę budżetu własnej gminy. Z kolei przeciwnicy tworzenia rezerwatów tam, gdzie nie ma aż takiej konieczności, za absurdalny uważają fakt, że państwo płaci za teren, na którym nie wolno „nic robić”, podczas gdy np. zyski do lokalnych budżetów mogłaby generować miejscowa turystyka, leśnictwo czy łowiectwo. Ci sami oponenci nie rozumieją, dlaczego do rezerwatu nie można wejść z psem, ale jest on zlokalizowany przy ruchliwej drodze, generującej ogromne ilości trujących spalin.

Obecnie w Polsce działa ok. 1500 rezerwatów przyrody. W latach 2024 - 2025 w naszym kraju trwała akcja „100 rezerwatów na 100-lecie Lasów Państwowych”. Do kwietnia 2025 r. powstało aż 87 nowych rezerwatów. Jak czytamy w internetowych doniesieniach, wstęp do większości z nich jest zamknięty dla człowieka.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
1
100%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2026 Highlander's Group