• Środa, 19 lutego 2020
  • Godz. 0:05
  • Imieniny: Arnolda, Konrada, Marcelgo
  • Czytających: 3140
  • Zalogowanych: 1
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Książę Bolko przekazał obrazy do Książa

Wiadomości: Wałbrzych
Poniedziałek, 10 lutego 2020, 14:23
Aktualizacja: Środa, 12 lutego 2020, 8:24
Autor: red
Fot. użyczone
Trzy obrazy z kolekcji książęcego rodu Hochberg von Pless po ponad osiemdziesięciu latach wróciły do Zamku Książ w Wałbrzychu. Przekazał jej wnuk księżnej Daisy i księcia Jana Henryka XV. Ozdobią rekonstruowane apartamenty księżnej Daisy.

Oświadczenie księcia Bolko von Pless, które odczytał dziś prezydent Wałbrzycha, dr Roman Szełemej;

Szanowny Panie Prezydencie,
szanowna Pani Prezes,
wielce szanowni Goście, Panie i Panowie,
drodzy Przyjaciele,

w szczególny sposób świętuję dziś z Wami przekazanie w depozyt portretu mojego ojca, Bolko, do wspaniale rekonstruowanych i wyposażanych apartamentów mojej babci, Daisy.

Od wielu lat obserwuję i podziwiam liczne prace renowacyjne, jakie prowadzone są w zamku z inicjatywy prezydenta Wałbrzycha, dra Szełemeja, i pełnych pasji prezesów Zamku Książ.

Także dziś zamek zmienia się pod kierownictwem pani Prezes Żabskiej. Szczególnie mocno wzrusza mnie fakt, że historia mojej rodziny i posiadłości Fürstenstein/ Książ znów nabiera kształtu a mieszkańcy interesują się nią i odnajdują w niej radość, tak, jak ja cieszyłem się rozwojem pięknej i imponującej historii Śląska, który zacząłem obserwować po zjednoczeniu Niemiec.

Równie szczęśliwy będę, gdy książęca linia rodu von Hochberg, dzięki portretowi mojego ojca, najmłodszego syna ostatniego urzędującego księcia pszczyńskiego, zostanie upamiętniona w zamku.

Mój ojciec spędził tu bowiem swoje dzieciństwo, czas szkolny i młodość. Do gimnazjum ojciec uczęszczał w Świebodzicach, jak opowiadał mi przed 44 laty, podczas jednej z moich pierwszych wizyt na Śląsku, pani Stempowska, córka naszego ostatniego mistrza siodła. Dla pani Stempowskiej wyrażam serdeczne podziękowania.

Książęca linia Hochberg von Pless czuła szczególne obowiązki i odpowiedzialność, zwłaszcza za przemysłowy rozwój Śląska i przez to za powstałe w związku z tym różnorodne zadania i zobowiązania socjalne.

Broszurę na ten temat przed kilkoma laty przygotował do druku pan Mykytyszyn, specjalista w Zamku Książ, a także prezes Fundacji księżnej Daisy von Pless.

Przy tej pięknej okazji w imieniu swoim i mojej ukochanej żony, która osobiście od 40 lat a od niedawna także w obecności swojej córki, baronessy Johanny Stauffenberg, towarzyszy mi w moich śląskich podróżach, chciałbym podziękować Państwu za tak miłe zaproszenie do pięknego Zamku Książ.

Dziękuję bardzo.

Bolko, książę Pszczyński, hrabia von Hochberg, baron na Książu, honorowy obywatel Wałbrzycha

Portret hrabiego Bolka von Hochberg z białym owczarkiem niemieckim – Leopold Schmutzler

Portret najmłodszego syna hrabiego Bolka von Hochberga, barona na Książu (1910 – 1936) wyszedł spod pędzla Leopolda Schmutzlera. Płótno o wymiarach 115 x 95 cm przedstawia około 7-letniego chłopca w ciemnoniebieskiej atłasowej koszuli z kołnierzem i mankietami z białej koronki, w czarnych pończochach i czarnych lakierkach ze srebrnymi klamrami. Chłopcu towarzyszy biały owczarek niemiecki, który łagodnie złożył głowę na kolanach dziecka. Uwieczniony na obrazie Schmutzlera pies był według legendy „białym wilkiem” udomowionym specjalnie dla księżnej Daisy. Na znajdujących się w zamkowych archiwum fotografiach z lat 1914-1920, wykonanych w Książu m.in. przez nadwornego kucharza Hochbergów, Louisa Hardouina widać psa głownie w towarzystwie hrabiego Bolko, choć zachowały się także jego zdjęcia w towarzystwie księżnej Daisy, jej starszych synów księcia Jana Henryka XVII i hrabiego Aleksandra, a także służby zamkowej i solo.
Obraz pochodzi z zamku Książ i został wywieziony przez matkę obecnego księcia von Pless, hrabinę Clothilde do Monachium w 1934 roku. Po jej śmierci odziedziczył go syn portretowanego modela, książę Bolko von Pless (ur.1936) i przez ostatnie czterdzieści lat zdobił on jego mieszkanie w Monachium. W 2020 roku wspólnie z małżonką, księżną Lili zdecydowali, że obraz powinien wrócić do rodzinnego domu przodków księcia

Leopold Schmutzler

(ur. 29 marca 1864 w Mies (Stříbo) w Czechach- zm. 20 czerwca 1941 w Monachium) – austriacki malarz scen rodzajowych i portrecista. Studia malarskie rozpoczął w Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu pod kierunkiem Christiana Grepenkela, Augusta Eisemengera i Leopolda Carla Müllera. Następnie kształcił się w Akademii Monachijskiej u Oskara Seitza. Czynny głównie w Monachium, okresowo przebywał w Rzymie, Paryżu, wyjeżdżał także do Nowego Jorku. Na przełomie wieków stał się jednym z najbardziej zajętych malarzy portrecistów w Monachium. Otrzymywał ważne zlecenia od bawarskiej rodziny królewskiej, ale także przedstawiał tancerzy i innych popularnych wykonawców. Jednym z jego najbardziej znanych portretów jest przedstawienie aktorki Lili Marberg (1876–1962) w roli Salome.
Malował przede wszystkim eleganckie sceny salonowe i portrety pięknych kobiet stylizowane na epokę rokoko czy empire, a z rzadka także pejzaże. Jego styl określany jest jako realizm z elementami art-deco. Obrazy artysty znajdują się w muzeach w Norymberdze, w Budapeszcie, w zbiorach Nowej Pinakoteki w Monachium i w licznych kolekcjach prywatnych.

Góry Wałbrzyskie – Borowa oraz oba Wołowce pędzla Georga Marschalla
1. Widok na Górę Borową od strony Podgórza (Schwarze Berg von Dittersbach), 120 x 80 cm, olej na płótnie, sygnowany w prawym dolnym rogu G. Marschall.
2. Widok na Wołowiec Wielki i Wołowiec Mały (niekompletny opis …. die beiden Ochsenköpfen czyli oba Wołowce), 120 x 80 cm, olej na płótnie, sygnowany w prawym dolnym rogu G. Marschall.

Pejzaże przekazane w depozyt Zamkowi Książ w Wałbrzychu przez Jego książęcą Wysokość, księcia Bolko von Pless pochodzą z Zamku Książ i powstały przed I wojną światową na zamówienia księcia Jana Henryka XV von Pless (zm.1938). Zdobiły prywatne apartamenty jego żony księżnej Daisy, która po rozwodzie w 1922 roku zabrała je ze sobą na południe Francji. Pejzaże ukochanych Gór Wałbrzyskich, o których tak pięknie pisała księżna w swoich pamiętnikach, przypominały jej o życiu na Dolnym Śląsku, gdzie pozostali jej mąż i synowie. Po powrocie Daisy do Książa w 1935 roku niektóre z jej rzeczy osobistych, w tym pejzaże Marschalla pozostały w willi „Les Marguertites” w La Napoule nieopodal Cannes. Po śmierci Daisy odziedziczyła je kuzynka i wieloletnia dama dworu księżnej, Ena FitzPatrick. Pod koniec lat 70-tych ubiegłego stulecia przekazała ona obrazy i inne pamiątki po Daisy, jej wnukowi i dziedzicowi tytułu książąt von Pless, hrabiemu Bolko von Hochbergowi. Od tamtego czasu płótna znajdowały się w jego mieszkaniu w Monachium. W 2020 roku książę Bolko zdecydował się przekazać obrazy w bezterminowy depozyt do miejsca ich pochodzenia, czyli Zamku Książ w Wałbrzychu.

Na obrazach widać charakterystyczne szczyty Gór Wałbrzyskich, w tym najwyższy czyli Górę Borową (853 m n p.m.) oraz szczyty Wołowiec Wielki i Wołowiec Mały co poświadczają przyklejone z tyłu obrazów fragmenty papieru z opisami przedstawionych widoków oraz nazwiskiem zamawiającego czyli Fürst von Pless. Prawdopodobnie wykonał je sam Georg Marschall. Jeden z tych opisów jest niekompletny. Z tyłu jednego z obrazów zachowała się etykieta poświadczają transport pociągiem z Wrocławia na południe Francji.

Georg Marschall – nadworny malarz cesarza Niemiec

Georg Marschall urodził się 18 sierpnia 1871 roku w Wittstock w Brandenburgii jako dziewiąte dziecko wielodzietnej rodziny. Jego nauczyciel rysunku Kremp zasugerował mu drogę artystyczną rozpoznawszy jego niezwykłe zdolności i już w wieku 16 lat pomógł mu dostać się na Akademię Sztuk Pięknych w Berlinie. Po zaledwie roku Marschall zdobył nagrodę państwową za rzeźbę. Profesorowie Akademii w tym Adolph von Mentzel i Anton von Werner radzili mu skupić się na rzeźbie, ale Georg Marschall pozostał wierny swoim planom aby zostać malarzem. Jego nauczycielami byli między innymi Franz Skarbina i Hugo Vogel. Następnie kontynuował malowanie i odbywał podróże w celu dalszego kształcenia miedzy innymi do Paryża. Jako uczeń Antona von Wernera i Adolpha von Menzla otrzymał kolejne dziewięć nagród państwowych w ciągu pięciu lat. Potem rozpoczęły się lata prawdziwego sukcesu i sławy, kiedy uznawany był za wybitnego twórcę potężnych obrazów historycznych zarówno w Niemczech jak i za granicą. Już jego pierwszy obraz uczynił go sławnym i za jednym zamachem przyniósł mu pruską i belgijską nagrodę państwową. Potem powstało wiele jego słynnych obrazów, takich jak „Chrystus w Getsemani”, „Fryderyk Wielki”, „Chrystus przed Piłatem” i portretów, takich jak „Biskup Henryk I z Havelbergu przyznaje miastu Wittstock prawa miejskie”, oraz rzeźb jak „Miejsce pamięci Jahna-Körnera-Friesena” w Wittstock. Wkrótce młody artysta stał się wybitnym malarzem krajobrazowym, tworząc około 180 dużych obrazów. Najpiękniejsze perełki tej kolekcji zdobyli dla siebie nie tylko Cesarz Niemiec i Król Prus Wilhelm II na którego dworze Marschall był przez wiele lat zatrudniony jako nadworny artysta Hohenzollernów, ale także książęta niemieccy, sam książę Cumberland kupił 21 obrazów za jednym zamachem a Marschall stał się wówczas wiodącym malarzem niemieckim. Następnie otrzymał zlecenie namalowania króla i królowej Portugalii, a później króla Alfonsa XIII. W 1914 roku nagle powrócił jako rzeźbiarz i stworzył ogromny 13 metrowy stalowy monumentalny pomnik Hindenburga przed kolumną zwycięstwa w Berlinie, sama głowa miała wielkość 1,35 metra. Kolejne jego dzieło to olbrzymia panorama „Lotnicy angielscy i francuscy w walce z Boelcke i Immelmannem na niebie” o długości 180 metrów i szerokości 19 metrów. Przez wiele lat Georg Marschall był profesorem Akademii Sztuk Pięknych i zdobył wiele nagród państwowych w Niemczech, Belgii, Portugalii i Hiszpanii. Niektóre z jego obrazów trafiły do wielu niemieckich domów w postaci reprodukcji i pocztówek artystycznych. W roku 1918 po zakończeniu I wojny światowej oraz po abdykacji i wyjeździe z kraju Cesarza Wilhelma II nastąpił dla niego trudny okres. Wsparcie finansowe brata Paula Marschalla, który był bardzo dobrze prosperującym farmaceutą pomogło mu przetrwać trudne czasy. W czasach III Rzeszy nadal tworzył monumentalne historyczne obrazy jak np. Dzień Poczdamu obrazujący historyczne wydarzenie podania sobie rąk przez Hitlera i Hindenburga. Pracował także nad obrazami do wnętrz wrocławskiego ratusza. W czasie II wojny światowej zniszczeniu uległy praktycznie wszystkie monumentalne dzieła Marschalla, w tym przechowywana głowa z pomnika Hindenburga rozebranego po I wojnie światowej. Po zniszczeniu jego domu podczas nalotu bombowego na Berlin udał się do Dinkelsbühl gdzie mieszkał w domu przebudowanym w latach 2006/2007 na Hotel Garni, dawny dom Georga Marschalla . Od 1947 roku mieszkał do końca życia w pobliskim Feuchtwangen, gdzie do dziś istnieje jego grób. Po wojnie na wiele lat popadł w częściowe zapomnienie . Zmarł w Feuchtwangen w Dolnej Frankonii w 1956 roku w wieku 84 lat.

Obrazy Georga Marschalla które przetrwały obie wojny światowe zdobią dziś muzea (m.in. Muzeum w Lizbonie) i prywatne kolekcje na całym świecie a nieliczne wystawiane do sprzedaży na aukcjach osiągają często bardzo wysokie ceny.

- Mówią, że zamek posiada od pięciu do sześciuset pokoi. Nie wiem, bo nigdy ich nie policzyłam. Ale wiem, że z okien każdego z nich widać słynne na całym świecie cudo natury jakim są Góry Wałbrzyskie. Fürstenstein, co znaczy Książęca Skała, wznosi się trzy tysiące stóp nad poziomem morza, nic więc dziwnego że widoki z wież zamkowych zapierają dech. Dziki, przestronny krajobraz tej części Śląska jest nie do opisania przepiękny. Może gdy czytelnicy moich pamiętników trafią w nich na jego opisy, docenią go i pokochają na równi ze mną.

Lepiej przemilczeć

Prywatne pamiętniki Księżnej Daisy Von Pless z lat 1895-1913, w tłumaczeniu Barbara Borkowy, Wałbrzych 2013.

Hr. Bolko von Hochberg, baron na Książu

Urodził się 23. 09. 1910 w Berlinie – Lichterfelde. Od czwartego roku życia Bolko wychowywany był przez bony. Jego matka, księżna Daisy, zaangażowana była wtedy w pracę na rzecz Czerwonego Krzyża. W roku 1936 Bolko poślubił swoją macochę Klotyldę de Silva y Gonzales de Candomo. Bolko i Klotylda mieli dwoje dzieci: córkę Hedwig Marię Daisy, zwaną Gioią i syna Bolko Konstantina Stanislausa –VI księcia von Pless, hrabiego von Hochberg. Bolko Konrad zmarł niespodziewanie i w niewyjaśnionych okolicznościach w Pszczynie 22. 06. 1936 r. Wcześniej był aresztowany i przesłuchiwany przez Gestapo.

Borowa (853 m n.p.m.), Przełęcz Kozia (653 m n.p.m.),Wołowiec (776 m n.p.m.)

Wołowiec (776 m n.p.m.) – wzniesienie w Sudetach Środkowych, w Górach Wałbrzyskich, w pasmie Gór Czarnych. Wzniesienie położone w południowo-wschodniej części Gór Wałbrzyskich, w paśmie Gór Czarnych, na południowy wschód od miejscowości Wałbrzych. Powulkaniczne wzniesienie zbudowane ze skał wylewnych, w kształcie stożka z kopulastą częścią szczytową i wyraźnie zaznaczonym wierzchołkiem. Zbocze wschodnie i zachodnie jest strome. Zbocze północne w części grzbietowej opada stromo w dół i przechodzi w łagodne niewielkie południowe zbocze Małego Wołowca (720 m n.p.m.), którego niewielki szczyt wyrasta ze zbocza. Zbocze południowe opada nieznacznie w kierunku małego wierzchołka Kozła (774 m n.p.m.). Wzniesienie w całości porośnięte jest lasem regla dolnego, a na szczycie rosną buki. Po północno-zachodniej stronie góry widok na Górę Zamkową z ruinami średniowiecznego zamku Nowy Dwór i rozległa panorama Wałbrzycha. Pod górą biegną dwa najdłuższe tunele kolejowe w Polsce. Wzniesienie położone na terenie Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich.

Twoja reakcja na artykuł?

5
45%
Cieszy
0
0%
Dziwi
1
9%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
9%
Złości
4
36%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (24) Dodaj komentarz

~HAZAEL 10-02-2020 15:25
Zasługa jednego człowieka!! Stoi w środku na tym zdjęciu. Jesteś wielki dobrodzieju!!!
~HAZAEL 10-02-2020 18:50
do: ~HAZAEL (15:25)
Mylisz się, To zasługa bankstera, łgarza, oszusta MORAWIECKIEGO i Adriana Dudy vel Maliniak.
~HAZAEL 10-02-2020 19:49
do: ~HAZAEL (18:50)
to już rozdwojenie jaźni do kwadratu. Pierwsza jaźń powyżej wskazuje na paranoję prześladowczą, natomiast 2-ga na paranoję indukowaną tą pierwszą. Całe szczęście, że mimo mojej dysfunkcji 3-ch jaźni, ta ostatnia ma przebłyski normalności, dzięki czemu wiem kim jestem.
~Pała Wodza 11-02-2020 6:58
do: ~HAZAEL (19:49)
Te, HAZAEL, było nie wyrzucać zaproszenia od idlera73. On tam w Tworkach czeka (szczeka). Ma dla ciebie jeden wolny pokój.Jedź,będzie wam raźniej.
~ksiegowy 10-02-2020 15:48
Ciekawe. Bo normalnie to za inne dzieła sztuki wywiezione do RFN podczas wojny trzeba było zapłacić . Polecam historie ukradzionej z Polski obrazu ,,Pomaranczarka"
~Emeryt dyplomowany 10-02-2020 16:30
Jak odczytałem obrazy wróciły. Czyli były zagrabione przez Prusactwo. Po wojnie nie wolno było wywozić z Polski dzieł powstałych do 1945 r. Takie były przepisy. Później dowiaduję się , że są depozytem dla zamku Książ . Widać , że von pless -y wchodzą do polskiego zamku kuchennymi drzwiami. A pan prezydent lśni i nie rozumie kontekstu.
~Jerzy Jacek Pilchowski 10-02-2020 22:09
do: ~Emeryt dyplomowany (16:30)
Ma pan w 100% rację. To, ze nie jest to zwrot tylko depozyt (czyli pożyczka) jest dowodem bezczelności. Niemiecka arystokracja powinna wiedzieć, że ich rodacy ukradli lub zniszczyli w Polsce tak dużo dzieł sztuki, że ... - albo zachowaj się jak prawdziwy książe albo "morda w kubeł'.
~Do Emeryt 11-02-2020 7:03
do: ~Emeryt dyplomowany (16:30)
Pan także nie rozumie kontekstu. Obrazy wywieźli właściciele zamku czyt Hochbergowie w momencie wyprowadzki i przed nią. To że ks. Bolko przekazał obrazy to wyłącznie jego dobra wola.
~historyk 11-02-2020 7:48
do: ~Jerzy Jacek Pilchowski (22:09)
W kontekście przytrzymywanych wciąż przez RFN dzieł sztuki które były zrabowane przez niemieckie SS, to rzeczywiście ma dwuznaczny podtekst. Na pewno nie może być to potraktowane jako gest w pełni szlachetny.Jak pokazuje historia , należy być czujnym w kontakcie z niemieckimi sąsiadami.
~Emeryt dyplomowany 11-02-2020 11:16
do: ~Do Emeryt (7:03)
Szerszy opis kontekstu poniżej.
~Emeryt dyplomowany 11-02-2020 13:59
do: ~Do Emeryt (7:03)
Jak wobec powyższego Polacy mają rozumieć zbiory polskiej Biblioteki Narodowej im. Ossolińskich we Lwowie. Zagrabione przez Ukraińców czy jako polski depozyt ?
~Do Emeryt 11-02-2020 16:23
do: ~Emeryt dyplomowany (13:59)
Czy Pan nie rozumie że dzieła te były własnością rodziny Hochberg? To ich obrazy. Nie Polaków. Zwyczajnie zabrali swoje rzeczy po bankrudztwie ze sobą i wprowadzili się z Książa. Tyle i aż tyle. Teraz książę uznał że mogą służyć jako spuscizna w zamku i w wyniku dobrej woli je ofiarował dla zamku Książ. Ot co
~księgowy 11-02-2020 20:25
do: ~Do Emeryt (16:23)
Nie ofiarował tylko pożyczył na czas nieokreślony.
~Księgowy 10-02-2020 17:56
,,ja cieszyłem się rozwojem pięknej i imponującej historii Śląska, który zacząłem obserwować po zjednoczeniu Niemiec". Bolek, umknął ci fakt że Śląsk nie należy już do Niemiec tylko do Polski. Od 1945r.
~Plastikowy rozum 10-02-2020 19:14
Fajnie.Książę,obrazy,darowizna. A na zdjęciu kto? Wałbrzyscy świecznikowi celebryci.Co mają wspólnego z obrazami???
~Tomáš 10-02-2020 20:35
Polaczki to jednak zawistna nacja.
~historyk 10-02-2020 20:51
do: ~Tomáš (20:35)
Raczej doświadczona historycznie z sąsiadami.Ale znowu nabiorą co głupszych darami i złotoustymi mowami.
~absolwent 10-02-2020 20:47
Brawo
~Emeryt dyplomowany 11-02-2020 11:14
Szanowni Państwo. Bardzo barwny opis pana Mykytyszyna i Wałbrzyszka zawiera jeden ważny szczegół. Dotyczy życiorysu i twórczej pasji malarza autora obrazu z depozytu zamkowego. Opisuje się w szczegółach życiorys Georga Marchalla i akcentuje historyczne wydarzenie , które raczył namalować. Mianowicie. Podanie dłoni przez Hinderburga Hitlerowi jest akcentowane w artykule. Kontekst tego "dzieła narodowego socjalizmu" jest jednoznaczny. 21 marca 1933 r. Hitler zwrócił się do prezydenta Paula von Hindenburga (feldmarszałka i militarysty pruskiego okresu I wojny św.) : "Dzięki panu , panie feldmarszałku świętujemy połączenie dawnej wielkości z nową siłą". I właśnie obraz wychwalanego w III Rzeszy malarza znajduje się na polskim zamku Książ. A prezydent miasta Wałbrzycha przyjmuje " depozyt z honorami. Czuj duch Panie Prezydencie.
~Jerzy Jacek Pilchowski 11-02-2020 20:53
do: ~Emeryt dyplomowany (11:14)
Dziękuję za ten "smaczek". - Tego po prostu nie wiedziałem.
~Emeryt dyplomowany 12-02-2020 15:28
do: ~Jerzy Jacek Pilchowski (20:53)
Zawsze zastanawiam się komu lub czemu hołdowanie niemieckim junkrom, kapitalistom militarystom i zbrodniarzom minionej epoki służy? Nic nie dzieje się przypadkiem. Jeśli władze Wałbrzycha , Zamku Książ i Fundacji v.Pless chcą zbić prywatny kapitał lub rozgłos to jest to bardzo zły kierunek dla Polaków. Na marginesie przypomnę , że władze w Świdnicy promują familię Richthofen (m.in.tablica ku czci, atrapa samolotu asa niemieckiego lotnictwa okresu I w. św, zbrodniarza słynnego z nalotów w Hiszpanii i na Polskie miasta w '39 r.). Pałac w Jedlince- "salonkę Hitlera" i atrapę samolotu.
~Perez 11-02-2020 11:29
Pani Zabska to z urzedowskiej żabki zmieniła sie piekna królewne.
~Bajkopisarz 11-02-2020 14:18
do: ~Perez (11:29)
Dostała buzi od księcia?
~księgowy 11-02-2020 20:27
do: ~Bajkopisarz (14:18)
wciąż pewnie liczy na pocałunek i odmianę losu. Mi by się nie chciało w tym przedstawieniu uczestniczyć.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group