Wtorek, 7 lipca
Imieniny: Cyryla, Metodego
Czytających: 2493
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Przedszkolne dylematy

Wiadomości: Wałbrzych/REGION
Czwartek, 30 kwietnia 2020, 13:30
Aktualizacja: Piątek, 1 maja 2020, 9:38
Autor: JAZ
Fot. red
Rząd zdecydował się przejść do kolejnych etapów luzowania obostrzeń. Już od poniedziałku do pracy mają wrócić hotele. Od najbliższej środy otwarte mają zostać przedszkola. I tym tematem zajmiemy się trochę bardziej szczegółowo. Budzi on bowiem najwięcej zastrzeżeń. Denerwują się nauczyciele. Dyrektorzy bezradnie rozkładają ręce. Samorządowe władze decydują o tym czy i jak uruchomić podległe im placówki.

Minister Edukacji apeluje do samorządów, by z placówek w pierwszej kolejności mogły skorzystać te dzieci, których rodzice nie mają możliwości pogodzenia pracy z opieką w domu. Wydaje się to rozsądnym posunięciem, ale czy ktoś zwrócił uwagę na to, w jaki sposób mają być prowadzone same zajęcia? Jak mają się dziećmi opiekować nauczyciele i w końcu czy w ogóle ktoś bierze pod uwagę, że ci nauczyciele również narażają zdrowie i życie swoje i swoich rodzin?

Patrząc na sprzeczny wydźwięk komunikatów rządowych odnosi się wrażenie, że zapanował chaos. Nikt dobrze niczego nie zaplanował, ale obiecał i wprowadza w życie. Z gospodarczego punktu widzenia otwarcie przedszkoli czy żłobków ma sens. Problem w tym, że tylko z tego powodu. Wciąż trwa epidemia, a to, że wskaźniki zachorowań wydają się spadać jest problematyczne, bo wydaje się, że tak miało być przed wciąż planowanymi wyborami prezydenckimi. Na tych wskaźnikach opiera się decyzje dotyczące pracy przedszkoli.

Zalecenia są takie, by pierwszeństwo uzyskały dzieci pracowników systemu ochrony zdrowia, służb mundurowych, pracowników handlu i przedsiębiorstw produkcyjnych, realizujący zadania związane z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Sama decyzja rządu o otwarciu przedszkoli wychodzi naprzeciw oczekiwaniom wielu rodziców, którzy chcieliby wrócić do pracy. Stopniowe uruchamianie pracy przedszkoli będzie przeprowadzone zgodnie z wytycznymi wydanymi przez Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego.

Ministerstwo informuje, że bezpieczeństwo dzieci i kadry sprawującej opiekę jest priorytetem.
- Kluczową kwestią jest zapewnienie dzieciom bezpiecznych warunków. Zalecamy, aby jedna grupa przedszkolna przebywała w wyznaczonych i stałych salach. W miarę możliwości w mniejszych grupach niż jest to uregulowane w rozporządzeniu MEN w sprawie szczegółowej organizacji publicznych szkół i przedszkoli (Dz.U. z 2019. Poz. 996, 1000, 1290, 1669 i 2045) – czytamy w oficjalnym komunikacie.

Nauczyciele zastanawiają się jednak, jak to ma wyglądać w praktyce?
- Łatwo jest komuś, kto pracuje w gabinecie, mówić o tych sprawach, bazując tylko na teorii. W naszym przedszkolu nic nie jest gotowe na pracę z dziećmi w tak szczególnych warunkach. Jak mamy pracować, kiedy przedszkole nie zapewni nam żadnych maseczek, przyłbic, fartuszków czy nawet płynów dezynfekujących na salach – mówi jedna z nauczycielek, która w obawie o pracę, nie pozwoliła na publikację imienia oraz miejsca pracy.

Opierając się na głosach nauczycieli i zapisach Głównego Inspektora Sanitarnego dochodzą do nas sprzeczne informacje. Władze na konferencji zapewniają, że pracodawca musi zapewnić bezpieczne warunki, zaopatrując personel w środki ochrony osobistej. Nauczyciele alarmują, że nic takiego nie będzie miało miejsca i do pracy mają wrócić w takich samych warunkach jak przed epidemią. Dyrektorzy wykonują polecenia władz samorządowych.

Prezydent Wałbrzycha po zapoznaniu się z wytycznymi rządowymi, zastanawia się czy otwarcie przedszkoli jest realnie możliwe.

Wytyczne Sanepiu mówią między innymi o: jeżeli to będzie konieczne (samo to stwierdzenie brzmi komicznie, a wielu pracowników oświaty tłumaczy to – rząd ma nas w d…) zaopatrz pracowników w środki ochrony osobistej, w tym rękawiczki, maseczki ochronne, ewentualnie przyłbice. Wygospodaruj miejsce do izolacji osób z podejrzeniem zakażenia. Nauczyciele będą mogli korzystać z placów zabaw, będących w obrębie placówki, o ile te będą każdorazowo dezynfekowane. Ciągi komunikacyjne w placówkach mają być wielokrotnie dezynfekowane. Z sal powinny zostać usunięte przedmioty i sprzęty, których nie można skutecznie dezynfekować, jak np. pluszowe zabawki.

Sanepid prosi też rodziców, by nie przyprowadzali dzieci z objawami chorobowymi. Nauczycielom sugeruje się zaś, że takiego dziecka nie można przyjąć. Kto w takim razie będzie o tym decydował? Realia rynku pracy jeszcze przed erą koronawirusa wykluczały taką możliwość, by nauczyciel mógł sprzeciwić się przyjęciu dziecka z przysłowiowym katarem. Sprzeczność goni sprzeczność, która dobrze wygląda jedynie na obrazku. W praktyce, nauczyciel przyjmując dziecko pod swoją opiekę, bierze za nie pełną odpowiedzialność i mówiąc kolokwialnie odpowiada za nie głową. W erze z COViD-19 w tle, znaczenie tych słów nabiera zupełnie innego, głębszego sensu. Jeszcze do temu wrócimy.

Twoja reakcja na artykuł?

3
21%
Cieszy
1
7%
Hahaha
2
14%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
7%
Złości
7
50%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (16) Dodaj komentarz

~Nauczyciel 30-04-2020 15:02
Jasne bezpieczeństwo zarówno dzieci jak i kadry nauczycielskiej jest ważne. Ale co mają zrobić osoby mające dzieci które muszą iść do pracy. Kolejna sprawa rodzic będący na zasiłku otrzymuje 80% pensji to jest ogromna strata a żyć trzeba. Natomiast nauczyciele niech tak nie płaczą bo inne zawody muszą pracować narażając siebie i swoje rodziny np. sprzedawcy, służba zdrowia itd. Najlepiej pracować online i brać 100% pensji. To jest niestety marnotrawienie pieniędzy na które pozwala pracodawca. I jeszcze ktoś mi powie że pani przedszkolanka jest 8 godzin z dziećmi online - nie zajmują się nimi rodzice wykonując zadania zalecone przez nauczyciela a za to otrzymują 80% pensji a nauczyciel co 100%. No nie ma sprawiedliwości. A strach jest w każdym kto codziennie musi iść do pracy. I przede wszystkim rodzice którzy nie pracują nie powinni móc wysyłać dzieci do przedszkoli, żłobków.
~Tomek 30-04-2020 17:15
W przedszkolu nie da zachować się zasad bezpieczeństwa tak jak np. pracując na kasie, w szpitalu czy zakładzie. W przedszkolu dzieci mają ze sobą bezpośredni kontakt, nie będą nosić maseczek a nauczycielki muszą mieć z dziećmi bliski kontakt. Nie da się tutaj zachować bezpiecznej odległości ani zasad dezynfekcji. Wszyscy na wszystkich będą kaszleć, kichać i na wzajem się zarażać, a potem roznosić do swoich domów. Tym bardziej, że dzieci często chorują bezobjawowo. Nauczyciele przedszkola są wysyłani na pierwszy ogień i nikt nie zadba o ich bezpieczeństwo i ich rodzin.
~spostrzegawczy 30-04-2020 18:21
do: ~Tomek (17:15)
Prawda. Też tak uważam. Tym bardziej, że przed kilkoma minutami prawnicy w TV mówili, że według zapisów rządowych, nauczyciele nie muszą w grupach nosić maseczek. Dzieci też nie, ale już gdy wyjdziemy na zewnątrz placówki to muszą ją założyć wszyscy. Przecież to absurd.
~Ktoś 1-05-2020 9:37
do: ~Tomek (17:15)
Nie, najlepiej siedzieć w domu i brać 100 % pensji, żądać jeszcze wypłaty za nadgodziny, bo przecież "pracują zdalnie" wysyłając kolorowanki. A do sklepu wychodzą, na spacer wychodzą i nie boją się o zdrowie. Wstyd
~Mariola 1-05-2020 14:05
do: ~Ktoś (9:37)
Co innego jest wychodzić na dwór w maseczce i stosując wszystkie zabezpieczenia, a co innego zajmować się grupą dzieci bez żadnych zabezpieczeń i w bezpośrednim kontakcie. Jest to duże zagrożenie dla dzieci, nauczycieli i ich rodzin.
~Matka za 30-04-2020 17:38
A co z dziećmi, których np jeden rodzic nie pracuje, nie wiadomo co gorsze, siedzenie non stop w domu, czy opieka w przedszkolu, ciężko było znaleźć pracę przed tym całym zamieszaniem więc teraz zastanawiam się czy to będzie wgl możliwe. Sytuacja jest trudna, ale mam nadzieję, że moje dziecko nie jest gorsze od innych i również będzie mogło wrócić do swoich przyjaciół, a ja skupić się na poszukiwaniu pracy.
~spostrzegawczy 30-04-2020 18:34
do: ~Matka za (17:38)
No cóż. Jakoś doskonale to rozumiem. Mam syna w wieku przedszkolnym i w związku z zakazem dla branży, brak dochodów. Żona natomiast jest właśnie nauczycielką w przedszkolu. Nie może się doczekać powrotu do pracy. Mówi mi natomiast jak taka praca wygląda w praktyce i serio nie wiem co mam o tym myśleć. Ktoś napisał, że spłaszczając wykład, nic nie robi bo wyśle dzieciom zadania zdalnie i kasuje 100 % wypłaty. Mało kto jednak wie, że te materiały muszą być przygotowane, opracowane i dopasowane stosownie do wieku dzieci. Wszystko jest kontrolowane przez dyrekcje. W godzinach pracy musi być cały czas przy komputerze online. Często w tym czasie prowadzone są rozmowy właśnie z dyrekcją. Omawiane kolejne sprawy dotyczące kolejnych zadań. Taki model pracy przyjęła sobie dyrekcja i nie ważne, że pracuje już w zawodzie ponad 10 lat. Poza tym praca w domu to jedynie męczarnia. Jak jednak wrócić do przedszkola jeśli każde dziecko ma kontakt poza przedszkolem statystycznie z dwiema kolejnymi osobami, które ponownie mogą mieć taki kontakt z innymi to zaś szybko buduje potencjalny łańcuch zakażeń. Nie wiem, ale patrząc na to wszystko uważam, że rząd pokpił sprawę na początku. Dzisiaj spirala kłamstwa tak zbałamuciła ludzi, że nikt nie wierzy nikomu, i każdy tylko patrzy wilkiem. W takim wydaniu jak teraz jestem przeciwny otwieraniu przedszkoli
~ 30-04-2020 19:25
do: ~Matka za (17:38)
a co ty gadasz ze przed tym calym wirusem pracy nie bylo?praca byla ale pewno ty tak pracowac chcesz
~Matka za 30-04-2020 19:32
do: ~ (19:25)
A może najpierw proszę dopytać, ile byłam bez pracy.... Po co odrazu osądzać? Ledwo zdążyłam się zarejestrować w PUP, dodam, że skończyła mi się umowa, po to aby mnie zaraz Pan nie zlinczował! Ludzie, opanujcie się, bo wieje jadem.....
~Matka za 30-04-2020 18:54
Ma Pan rację, sama siedzę i wnikliwie czytam co Panie nauczycielki nam wysyłają, widzę ile pracy i uczucia w to wkładają, podziwiam je za to, bo zdaję sobie sprawę, że same mają rodziny, dzieci.... Straszne to co się dzieje, dorośli z trudem sobie radzą, ale szkoda też dzieciaczków, które już pokochały swoje "ciocie", tęsknią za tą stabilnością, normalnością. Pozdrawiam wszystkie "ciocie" i trzymam kciuki za zdrowie Pań nauczycielek i naszych dzieciaczków.
~No tak 30-04-2020 19:26
No tak widać po komentarzach że sami nauczyciele siebie bronią i chwalą jak to ciężko pracują online. Dla dzieci przedszkolnych zadanie na jeden dzień narysować rysunek, kto ten rysunek z dzieckiem wykona rodzic, który nie może iść do pracy bo pani nauczycielka się boi ale 100% pensji bierze. To niech siedzi w domu ale już za 80%,60%,50% śmiało. Jaki pracodawca pozwala na taką utratę kasy. Kolejna rzecz rozmowy z dyrekcją może i tak ale przez 8 godzin no bez jaj. Zgadzam się że to trudna praca, że będą się narażać ale co inni się nie narażają nie mają rodzin pielęgniarki, lekarze, ratownicy medyczni, sprzedawcy itp itd czy oni nie mają rodzin i dzieci a chodzą do pracy i też dostają 100% wynagrodzenia. A nauczyciele w domu z pretensją że trzeba wrócić do pracy i że niebezpiecznie ale siedząc w domu 100% pensji. Naprawdę wstyd. Bo rozumiem strach każdy z nas się boi nawet do sklepu iść, ale brak chęci do pracy wstyd.
~ 30-04-2020 19:35
do: ~No tak (19:26)
mamuski strasznie sie boja o swoje dzieci ale do parku do sklepow i placyki zabaw to chetnie biegaja i jakos im nie przeszkadza wirus,ale jak do pracy wracac to sie nie chce po co skoro iles tam dostaja i reszte mops dolozy
~Tauś 30-04-2020 19:44
do: ~ (19:35)
Nie każdej mamuśce MOPS dołoży bo jeszcze tatuś zarabia. A poza tym mamuśka chce wrócić do pracy żeby godnie żyć. Ale nie ma takiej możliwości bo nauczyciele wolą za pełną pensje siedzieć w domu niż pracować. A co do tego że wszędzie nieodpowiedzialne matki z dziećmi się włóczą po ulicach racja.
~Kotek 30-04-2020 21:30
do: ~Tauś (19:44)
A wiesz że jestem alkoholikiem i cierpie na pomroczność jasną? PiS mi tego nie zabroni!
~Kotek 30-04-2020 19:39
PiS was wyrolował i puścił z torbami !
~Kotek 30-04-2020 21:28
Straciłem prace i mieszkam u mamy od dziecka! To wina pis!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group