"Porządek świata 20xx"
W ostatnich dniach słyszę i czytam w wielu mediach, że działania Stanów Zjednoczonych to „eskalacja", „prowokacja", „imperialna siła".
Zanim jednak ocenimy działania Waszyngtonu, warto zrozumieć, w jakim świecie dziś żyjemy.
Świat nie jest już uporządkowany w klasyczny model sztywnych granic państwo - państwo.
W przypadku sporu o duże interesy (do których zalicza się bezpieczeństwo) od dawna nie mamy do czynienia z frontami wojen jak z map z 1942 roku.
Za to najczęściej mamy ataki rozproszone inspirowane w stronę państw zachodnich przez tzw. „oś zła", sponsorującą ataki terrorystyczne i hybrydowe, które w pierwszej ocenie ciężko jednoznacznie odebrać w ogóle jako wrogie działania.
Dopiero sumaryczna skala tych ataków daje pojęcie o skali problemu, z jakim mierzy się cywilizacja Zachodu.
Wojna, która nie ma frontu
Na problem wojny trwającej dziś składają się m.in.:
– rozproszony terroryzm w Europie
– liczne samotne ataki inspirowane systemowo z użyciem internetu
– systemowy negatywny wpływ ideologiczny wymierzony w młodzież
– promocja używek oraz wspieranie sieci dostaw narkotyków
– destabilizacja wielu rejonów Afryki i Ameryki Południowej
– porwania i zabójstwa chrześcijańskich duchownych w Afryce
– sieci terroru działające poza formalną strukturą państwową, nie dające się „złapać za rękę" i określić flagą
Po latach obserwacji i analiz coraz wyraźniej zarysowuje się system wsparcia i podsycania fal migracyjnych wytwarzanych w niestabilnych regionach Afryki w kierunku państw Unii Europejskiej.
Zjawisko to bywa odczytywane jako element złożonego mechanizmu wdrażanego przez „oś zła" — mającego na celu m.in. obciążenie administracji europejskich krajów od środka, wywoływanie napięć społecznych i destabilizację instytucjonalną. Pomijając inne długoterminowe aspekty wpływu, sam ciężar organizacyjny i finansowy procesu nielegalnej imigracji stanowi realne wyzwanie dla państw Zachodu. Mówiąc wprost, nasza uwaga i siły mają być skupione na tym problemie.
Europa i problem migracji
Przed kilkoma tygodniami Prezydent USA powiedział w stronę Europejczyków:
„Jeśli nie zatrzymacie fali imigracji, przegracie Europę."
Jeśli administracja Donalda Trumpa mówi o „przywracaniu porządku", nie mówi o dyplomatycznej korekcie granic czy kurtuazyjnych kosmetycznych pogaduszkach.
Mówi o twardym wymuszeniu przewidywalności i relatywnie stabilnego poziomu bezpieczeństwa w świecie, w którym zagrożenie terrorem i wojnami hybrydowymi ma charakter rozproszony, nieregularny, trudny do przewidzenia.
Ale wszystkie te zaobserwowane i określone możliwie dokładnie działania terrorystyczne i hybrydowe mają swoje źródło, inicjatorów i... finansowanie.
Prezydent Trump zwyczajnie postanowił załatwić problem „u źródeł". Nie leczy efektów patologicznych sytuacji, lecz stara się dotrzeć do źródeł ich powstania.
Sukcesywnie, krok po kroku.
Twarda logika bezpieczeństwa
USA będące dziś liderem standardów zachodniego, judeo-chrześcijańskiego świata chce ograniczyć destabilizację i działa poprzez:
– sankcje
– uderzenia prewencyjne
– presję ekonomiczną
– odstraszanie militarne
– jasne sygnały dla wrogów, że koszt destabilizacji, którą oni wdrażają – wzrośnie po ich stronie
Można z tym polemizować. Można się nie zgadzać.
Ale nie można już dłużej udawać, że sfera bezpieczeństwa krajów Zachodnich to spokojna, stabilna przestrzeń wymagająca wyłącznie miękkiej retoryki.
Taka retoryka jest „zjadana na śniadanie" przez agresywne reżimy drwiące z zasad Zachodu i naszego dorobku kulturowego w każdej możliwej postaci.
Cieśnina Ormuz – przykład działania
Warto przy tym zauważyć tempo działań, jakie w ostatnich dniach podjęła administracja Donalda Trumpa w rejonie Iranu.
W ciągu zaledwie kilku dni zabezpieczony został transport przez Cieśninę Ormuz — jeden z najważniejszych punktów światowej gospodarki, przez który przepływa około 20% globalnych dostaw ropy.
To bardzo ważny kontekst, na który należy zwrócić uwagę.
Otóż przez ostatnie lata szlak ten był obciążony ryzykiem tzw. „ataków pirackich", napięciami regionalnymi i ogromnymi kosztami ubezpieczeń dla armatorów.
Transport morski w tym rejonie funkcjonował od wielu lat w cieniu ciągłej niepewności.
Dlatego fakt, że finalnie w bardzo krótkim czasie udaje się przywrócić relatywne bezpieczeństwo żeglugi na tak kluczowym odcinku światowego handlu, jest przez wielu obserwatorów uznawany za jeden z najbardziej zdecydowanych ruchów stabilizacyjnych ostatnich lat w globalnej polityce.
Flaga Iranu w polskim internecie
I w tym miejscu chcę przytoczyć jeszcze jeden wątek.
W świetle wydarzeń z ostatnich dni wielu użytkowników internetu w Polsce zaczęło umieszczać na swoich profilach flagę Iranu, w geście solidarności.
Należy się zastanowić nad kontekstem... z kim czy wobec kogo dokładnie te gesty solidarności?
Obiektywnym faktem jest, że Irańczycy jako społeczeństwo mają wobec Polaków bardzo życzliwe nastawienie.
Historia naszych narodów zawiera piękną kartę.
Gdy Armia Andersa, formowana z Polaków zesłanych przez Sowietów na Sybir, opuszczała nieludzką ziemię i przez Iran kierowała się dalej na południe Europy, to właśnie tam - w Iranie - Polacy otrzymali wsparcie, żywność i zwyczajną ludzką pomoc.
Tego nie wolno pomijać.
Narody a reżimy
Ale czym innym jest pamięć historyczna i przyjazność zwykłych obywateli, a czym innym aktualna polityka władz Islamskiej Republiki Iranu - państwa pozostającego w strategicznym sojuszu z Rosją, czyli z agresorem od lat toczącym wojnę z Ukrainą, naszym bezpośrednim sąsiadem. Tak właśnie tytułem wyjaśnienia zarysowuje się – wspomniana wcześniej - „Oś zła".
W narracji prorosyjskich agitatorów internetowych, czyli tzw. trolli - wyraźnie wspierających władze w Teheranie - bardzo często pojawia się argument:
„Iran to przyjaciel Polski"
„nie można pozwolić, by USA atakowały naszego historycznego przyjaciela"
Pomieszanie z poplątaniem, Drodzy Państwo!
Pomija się tutaj kluczową różnicę epok. Sympatia społeczeństwa nie jest tożsama z linią polityczną władz.
Historia ludzkich gestów sprzed dekad nie jest równoznaczna z aktualną geopolityką.
A przyjazność zwykłych Irańczyków nie oznacza automatycznej akceptacji dla decyzji podejmowanych przez ich rządzących.
Lekcja z czasów Solidarności
Jeżeli chcemy rozmawiać poważnie, musimy oddzielać narody od reżimów.
Emocje od faktów. Historię od bieżących realiów i strategii.
I tutaj pozwolę sobie na obrazowe porównanie.
W latach 1989–1990, gdy w Polsce kończył się komunizm, w zachodnich mediach i przekazach pojawiały się polskie flagi.
To był symbol solidarności.
Nie było internetu. Nie było mediów społecznościowych. Były liczne, piękne gesty... solidarności.
Ale pytanie brzmi:
czy machanie wtedy biało - czerwoną flagą było wsparciem dla rządu komunistycznego (to przecież też była Polska...), czy dla społeczeństwa, które próbowało się spod tego reżimowego systemu wyzwolić?
Odpowiedź jest raczej oczywista. Polska flaga była znakiem solidarności z naszym narodem.
Nie z aparatem władzy.
Dlatego dziś, gdy ktoś wstawia na profil flagę Iranu, warto uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie:
czy jest to wyraz solidarności z obywatelami Iranu jako społeczeństwem, czy polityczny gest w stronę obecnych władz tego państwa oraz narracji prowadzonej przez Moskwę?
Bo to, jak już widzimy, nie jest to samo.
Liczby nie kłamią
Zanim więc ostatecznie ocenimy „porządki" prowadzone przez naszego największego sojusznika w NATO, spójrzmy na próbki liczb obrazujących sytuację.
Statystyka* zamachów terrorystycznych i porwań na terenie Unii Europejskiej, USA (szeroko rozumiany Zachód) oraz w katolickich parafiach na terenie krajów afrykańskich.
(* – Statystyki podparte ogólnodostępnymi źródłami medialnymi wsparte głęboką analizą AI)
Zamachy w Unii Europejskiej
Rok 2023 – Unia Europejska
120 ataków terrorystycznych łącznie
14 o charakterze jihadystycznym
6 zabitych, 12 rannych
5 ataków jihadystycznych zostało skutecznie przeprowadzonych
Rok 2024 – Unia Europejska
58 ataków terrorystycznych łącznie (34 dokonane, 5 nieudane, 19 udaremnionych)
24 ataki jihadystyczne (wzrost z 14 rok wcześniej)
5 zabitych, 18 rannych
20 z 24 miało charakter „alone actor"
Stany Zjednoczone
W ostatnich latach notuje się rocznie około 20–30 incydentów terrorystycznych lub prób zamachów.
Podobnie jak w Europie zdecydowaną większość stanowią działania pojedynczych sprawców inspirowanych ideologicznie lub radykalizowanych online.
Kościoły katolickie w Afryce
Dane globalne (2024)
38 porwań duchownych i osób konsekrowanych
13 zabójstw
71 przypadków zatrzymań lub aresztowań
Nigeria (skala dekady)
212 porwań księży w ciągu 10 lat
Burkina Faso – 25 lutego 2024, Essakane
Atak podczas Mszy
Co najmniej 15 zabitych w kościele katolickim
Nigeria – 15 stycznia 2023
Ksiądz katolicki spalony żywcem po ataku na plebanię
Mozambik – region Cabo Delgado
Trwająca od 2017 roku insurgencja islamistyczna
Tysiące ofiar cywilnych i masowe przesiedlenia
Wnioski:
Co wynika z analizy przebiegu tych ataków?
W państwach zachodnich:
- zagrożenie terrorystyczne ma charakter punktowy lecz efekty zastraszania i oddziaływania psychologicznego są masowe (!)
- dominuje model „samotnego sprawcy" ataków
- radykalizacja sprawców przebiega w przestrzeni cyfrowej
- paraliż i obciążenie finansowe sfery budżetowej Państw UE ( urzędy )
W części Afryki:
- mamy do czynienia z realną destabilizacją całych regionów
- kościoły są celem symbolicznym i praktycznym
- przemoc ma charakter systemowy: porwania, zabójstwa, zastraszanie
To są fakty.
Nie puste tezy.
Debata powinna zaczynać się od faktów.
Dziękuję za uwagę,
Piotr Kolesiński vel Miodek












