Piątek, 17 kwietnia
Imieniny: Rudolfa, Roberta
Czytających: 5325
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

REGION: Rezerwat przyrody obok Rybnicy Leśnej? Co to znaczy dla mieszkańców?

Piątek, 17 kwietnia 2026, 8:31
Aktualizacja: 9:03
Autor: red
REGION: Rezerwat przyrody obok Rybnicy Leśnej? Co to znaczy dla mieszkańców?
Fot. użyczone
Ku zaskoczeniu mieszkańców m.in. Rybnicy Leśnej, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) we Wrocławiu, pracuje nad utworzeniem w ich sąsiedztwie rezerwatu przyrody „Dolina Sokołowca”. Decyzje mają zapaść już w maju tego roku, a ludzie wciąż nic oficjalnie nie wiedzą: nie było z nimi żadnych rozmów ani konsultacji. Decyzja zależy bowiem tylko od dyrektora RDOŚ. Tymczasem mieszkańcy obawiają się nieznanego. Jak ewentualny rezerwat wpłynie na ich codzienne życie? Uprawy rolne? Prowadzone biznesy? Z czym to się dla nich będzie wiązało?

O tym, czym są rezerwaty przyrody i jak wpływają na życie mieszkających w ich otoczeniu ludzi, rozmawiamy z Krzysztofem Strynkowskim z Fundacji Ochrony Przyrody FOPIT GOBI, wieloletnim wiceprezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Legnicy, członkiem Rady Ochrony Przyrody przy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) we Wrocławiu.

W sąsiedztwie ma powstać rezerwat przyrody. Jak to „ugryźć”?

- Zacznijmy może od tego, czym są rezerwaty przyrody. To jedne z najwyższych form ochrony przyrody na wybranym obszarze. O ich powstaniu, ze względu na rangę, nie decydują lokalne samorządy. Decyzje zapadają na poziomie województwa, w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, oczywiście po zasięgnięciu wszystkich wymaganych prawem opinii. Tworzy się je dla ochrony najcenniejszych form przyrody oraz roślin, zwierząt, ale także form geologicznych. Na przykład Rezerwat Przyrody „Wilcza Góra” koło Złotoryi powstał na bazie eksploatowanego niegdyś złoża bazaltu. Dzięki temu, że była tam kopalnia odkrywkowa, dziś można zajrzeć „w głąb ziemi” i zobaczyć bardzo cenne formy geologiczne. Z myślą o ochronie środowiska naturalnego tworzy się nie tylko rezerwaty. Ich „mniejszą” formą są użytki ekologiczne, od których tworzenia bardzo często zaczyna się proces ochrony danego obszaru. Decyzje o użytkach ekologicznych zapadają na poziomie lokalnych samorządów. Natomiast najwyższą formą objęcia natury ochroną są parki narodowe, o których powstaniu decydują ministerstwa. Warto dodać, że ochroną obejmuje się nie tylko pojedyncze gatunki fauny czy flory. Najczęściej są to zbiorowiska gatunków, np. rezerwaty ornitologiczne, czego przykładem są na Dolnym Śląsku choćby rezerwaty „Stawy Przemkowskie” czy „Stawy Milickie”, gdzie żyje wiele gatunków cennych ptaków, które zostały objęte kompleksową ochroną.

Czy rezerwaty zawsze chronią naturę? Ponoć znane są przypadki, że po utworzeniu rezerwatu było… wręcz odwrotnie.

- To akurat prawda. Chodzi jednak o coraz rzadziej już stosowaną tzw. ochronę bierną danego gatunku. Bierną, czyli polegającą na tym, że na teren danego rezerwatu żaden człowiek nie ma wstępu, przyroda rządzi się sama. Niestety, taka forma ochrony, stosowana w naszym kraju jeszcze na początku XX w., przynosiła bardzo często odwrotne do zamierzonych skutki. Sztandarowym przykładem jest utworzony w Polsce rezerwat, mający na celu ochronę rzadkiego gatunku paproci Pióropusznik Strusi. Leśną polanę, na której ta rzadka paproć występowała, pozostawiono samej sobie, nie można było tam wchodzić, prowadzić na tym terenie gospodarki leśnej, w żaden sposób ingerować. Skutki okazały się opłakane. Polana zaczęła zarastać drzewami, krzakami, w końcu przestała być polaną, zniknęła we wcześniejszym kształcie. Wraz z nią… zniknął chroniony Pióropusznik. Dlatego obecnie tzw. bierną ochronę gatunków, czyli pozbawioną ingerencji człowieka, stosuje się bardzo rzadko. Prawda jest bowiem taka, że miejsca, które dziś chronimy, bardzo często powstały dzięki gospodarce prowadzonej przez człowieka. Lasów pierwotnych dawno już przecież nie ma. Gdyby np. na terenie obecnego Dolnego Śląska nie było przed wiekami Cystersów, nie mielibyśmy we współczesnych czasach takich rezerwatów przyrody, jak choćby wspomniane już „Stawy Przemkowskie” czy „Stawy Milickie”. Te zbiorniki wodne, na których występuje dziś tak wiele chronionych gatunków ptaków, zostały stworzone właśnie przez Cystersów. Gdyby ludzie nie prowadzili cały czas na ich terenie gospodarki wodnej, zniknęłyby, zarosły w wyniku naturalnej sukcesji. To tylko jeden z przykładów, że to gospodarka prowadzona od wieków przez człowieka kształtuje środowisko naturalne oraz tworzy miejsca tak cenne przyrodniczo, że warto je chronić. Na przykład w Rybnicy Leśnej działa kopalnia wydobywająca melafir, bardzo ważny dziś dla naszego kraju surowiec, służący do budowy ważnych dróg i szlaków kolejowych. Ale górnictwo jest tylko „na chwilę”, ponieważ zasoby naturalne, gdy je eksploatujemy, nigdy się nie odnawiają. Za to obszary poeksploatacyjne stają się cenne geologicznie. Chroni się je, tworzy rezerwaty, jak choćby na wspomnianej już „Wilczej Górze”.

Ale rezerwat obok Rybnicy Leśnej ma być związany z ochroną przyrody. Jaki wpływ na codzienne życie okolicznych mieszkańców miałoby jego ewentualne utworzenie? Z jakimi ograniczeniami się wiązało?

- Wiele zależy od tego, co znajdzie się w warunkach ochrony danego rezerwatu. Każdy przypadek jest inny. Istnienie rezerwatu może z jednej strony przyciągać turystów, dawać miejscowym pracę. Np. od kiedy Wąwóz Myśliborski na terenie Parku Krajobrazowego „Chełmy” stał się popularny turystycznie, okoliczni mieszkańcy prowadzą obok niego parkingi, lodziarnie, restauracje. Na tym zarabiają. Ale jeżeli dany rezerwat ma wpisane w warunki ochrony różne ograniczenia, dotyczące ruchu turystycznego, to raczej tych turystów… może odstraszać. Nie zawsze tak jest, ale na terenie rezerwatów mogą być np. ściśle wyznaczone ścieżki, które ograniczają chodzenie po ich terenie. Zdarza się, że ograniczona jest nawet liczba osób, które np. tygodniowo mogą wejść na teren rezerwatu. Nie można tam też wchodzić z pieskami, więc jest to duże ograniczenie nie tylko dla turystów, którzy podróżują ze swoimi czworonogami, ale też dla mieszkańców, którzy nagle nie mogą już iść na spacer z psem „tam, gdzie zawsze” - tu mówię o nowych rezerwatach. W rezerwatach nie można najczęściej korzystać z runa leśnego, więc ani mieszkańcy, ani turyści, nie mogą zbierać tam grzybów czy jagód, jak to przez „całe życie” robili. W przypadku nowych rezerwatów to duże zaskoczenie dla mieszkańców. Choć wytyczanie rezerwatów przyrody nie koliduje zazwyczaj z terenami rolniczymi, to może zdarzyć się tak, że sąsiadujący z danym rezerwatem rolnicy otrzymują zakaz stosowania chemicznych środków ochrony roślin na użytkowanych łąkach, co też jest dużą zmianą w ich dotychczasowym sposobie gospodarowania. Na obszarze rezerwatów przyrody jest też ograniczona gospodarka leśna, nie mogą odbywać się - poza uzasadnionymi sytuacjami - polowania, co ogranicza łowiectwo.

Także z jednej strony sąsiedztwo rezerwatu jest ważne, prestiżowe, bo mamy blisko siebie cenną przyrodę, którą trzeba chronić. Może też dawać pracę. Z drugiej strony, od tej ochrony nie ma wyjątków - muszą się do niej dostosować i mieszkańcy, i turyści, a to wiąże się z różnymi ograniczeniami, zmianami dotychczasowego życia, co nie zawsze jest łatwe.

Ciąg dalszy nastąpi.

Twoja reakcja na artykuł?

1
25%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
3
75%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2026 Highlander's Group