Piątek, 27 listopada
Imieniny: Waleriana, Maksymiliana
Czytających: 1925
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Radni nie chcieli słuchać argumentów podwykonawców budowy Aqua Zdroju

Wiadomości: Wałbrzych
Czwartek, 31 stycznia 2013, 19:27
Aktualizacja: Piątek, 1 lutego 2013, 15:32
Autor: PAW
Fot. PAW
Słowo „oszustwo” było chyba najczęściej powtarzanym dzisiaj podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Wałbrzycha, która dotyczyła konfliktu Aqua Zdroju z firmą Budopol i problemów podwykonawców, którzy za swoją pracę nie otrzymali zapłaty.

Na sesji pojawiło się kilkunastu podwykonawców, którzy nie otrzymali zapłaty za wykonane roboty. Liczyli oni, że podczas nadzwyczajnej sesji ktoś da im gwarancje zapłaty. Jednak się przeliczyli.

Najpierw prezes Aqua Zdroju Bogdan Stanek przedstawił wszystkim historię rozwodu Aqua Zdroju z firmą Budopol.
- Nasze próby dojścia do porozumienia z Budopolem spełzły na niczym – mówi Stanek. – 11 września 2012 roku Budopol uciekł z placu budowy. Argumenty Budopolu były niepoważne. Firma ta pozostawiła liczne wady na budowie. My tak jak i podwykonawcy jesteśmy pokrzywdzeni, a jedyną winę za zaistniałą sytuację ponosi Budopol.

Według Stanka, to właśnie Budopol powinien usunąć usterki, jakie pozostawił na budowie centrum sportowo-rekreacyjnego, a także zapłacić firmom podwykonawczym.
- Odbyliśmy z podwykonawcami kilka spotkań i chcieliśmy jakoś pomóc im rozwiązać ich problemy, ale nie wszystko udało się nam załatwić – mówi Stanek.

Przedstawiciele podwykonawców potwierdzają, że takie spotkania miały miejsce, ale na tym wspólne stanowiska z prezesem Stankiem się kończą, bowiem podwykonawcy twierdzą, że prezes Stanek zapewniał ich wielokrotnie, że nie muszą martwić się o zaległe zapłaty, bowiem lada moment te zaległości zostaną spłacone. Tak się nie stało.
- Pan Stanek ma dobre samopoczucie, a nasze firmy cierpią na bałaganie i chaosie, jaki panuje przy tej inwestycji – mówi Wiesław Surosz. – Stale słyszeliśmy tylko, że będzie dobrze i obiecanki zapłaty.

Według prezesa Stanka, firma Budopol miała olbrzymi bałagan w dokumentacji. Z tymi zarzutami nie zgadza się Marek Jarociński z Budopolu.
- To, co mówi prezes Stanek jest skandaliczne. Ze strony spółki Aqua Zdrój to była gra pozorów. Nam teraz zależy, żeby spółka zapłaciła podwykonawcom, którzy są poszkodowani – mówi Jarociński. – Mieliśmy prawo zażądać gwarancji zapłaty od miasta. Nie dostaliśmy takich gwarancji i dlatego zeszliśmy z budowy. Niewiedza pana Stanka jest żenująca, a to co spotkało nas w Wałbrzychu mogę nazwać tylko barbarzyństwem gospodarczym.

Jarociński podkreślił, że obecnie Budopol znajduje się na skraju przepaści i grozi mu upadłość. Kolejny podwykonawca - Sławomir Rejman z Poznania ma wiele zastrzeżeń zarówno do Budopolu jak i inwestora, a więc Aqua Zdroju.
- Mieliśmy dostać zapłatę i to osobiście pan Stanek nam obiecywał – mówi Rejman. - Od początku byliśmy oszukiwani i wodzeni za nos przez prezesa Stanka.

Prezydent Roman Szełemej uważa, że dopiero rozstrzygnięcie sądu da kres temu konfliktowi.
- Nie jesteśmy w stanie w wielu kwestiach dojść do porozumienia i dlatego konieczne będzie rozstrzygnięcie sądowe. Jeśli wyrok sądu będzie taki, że to po naszej stronie jest obowiązek zapłaty za te wykonane prace, to my się z tego wywiążemy – mówi Szełemej.

I po wystąpieniu prezydenta Szełemeja sprawy nabrały tempa. Prezydent Szełemej oraz prezes Bogdan Stanek wyszli z sali, mimo że dyskusja na temat problemów podwykonawców nadal się toczyła. Wyjście prezydenta i prezesa oburzyło grupę podwykonawców. Po kilku minutach z sali zaczęli wychodzić kolejni radni. W efekcie kilka minut po godzinie 18.00 w sali pozostało 12 radnych (Romańska, Rosiak, Nowak, Lubiński, Bernatowicz, Szpur, Roman, Kuriata, Mucha, Bartolik, Wierzbicka i Krzyżowski) i nie można było kontynuować sesji, bowiem nie było kworum. Przewodnicząca Maria Romańska podjęła decyzję o zakończeniu sesji.

Czytaj również

Komentarze (45) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group