Czwartek, 21 października
Imieniny: Urszuli, Jakuba
Czytających: 3335
Zalogowanych: 1
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wałbrzych: Tysiąc złotych za godzinę!

Środa, 29 września 2021, 6:49
Aktualizacja: 8:21
Autor: red
Wałbrzych: Tysiąc złotych za godzinę!
Fot. archiwum
Otrzymaliśmy mail od radnego miejskiego Jerzego Langera, który odnosi się do panującej sytuacji w wałbrzyskim Specjalistycznym Szpitalu im. dra Alfreda Sokołowskiego.

Wałbrzyski szpital im. Sokołowskiego stał się w ostatnim czasie obiektem „politycznych zamachów”. Pierwszą ofiarą takiego „zamachu” została była już dyrektor wałbrzyskiego szpitala. „Zamachowcem” okazał się Zarząd Województwa, który skorzystał ze swoich ustawowych uprawnień wysyłając na emeryturę dyrektor, która niewiele miała do powiedzenia w „zarządzanym” przez siebie szpitalu. To bardzo nie spodobało się samorządowcom innego szczebla, w tym wałbrzyskim radnym z klubu Romana Szełemeja, urzędnikom miejskim i kierownikom spółek gminnych oraz różnej maści politykierom, wtórującym dr. Sz., który złowieszczo zapowiedział upadek wałbrzyskiej służby zdrowia. Nie mniej aktywne, w obronie b. dyrektor i jednocześnie w atakach na „zamachowców”, było wałbrzyskie „imperium medialne”, od lat działające na podświadomość wałbrzyszan niczym tv należąca do właściciela z europejskiego lotniska. Jeszcze nie opadł kurz po organizowanych, z inicjatywy Prezydenta Wałbrzycha, spontanicznych zgromadzeniach, jeszcze nie wszystkie samorządy zdążyły przegłosować uchwały podważające decyzję Zarządu Województwa, a w szpitalu wybuchła prawdziwa bomba. Tym razem „zamachowcem” okazała się Pani p.o. dyrektora szpitala, a „ofiarą politycznego zamachu” stał się dr Roman Sz., któremu wręczono dyscyplinarne wypowiedzenie pracy. Mimo, że nikt nie podważał kompetencji dr. Sz. jako kardiologa, to organizatorzy „ruchu społecznego” którego celem jest obrona niezastąpionego lekarza zarzucali dyrekcji, że ta nie docenia talentów medycznych „ofiary zamachu”. Obrońcy ci zupełnie nie przyjmują do wiadomości prawdziwego powodu wypowiedzenia umowy o pracę byłemu już ordynatorowi kardiologii. Wychodzą z założenia, że dobremu lekarzowi wolno więcej, a może i wszystko. Otóż, nie! Dyrekcja stwierdziła m.in., że jej: „Decyzja uzasadniona jest rażącym naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych, a to obowiązku dbania o dobro zakładu pracy, wyrażającym się w powodowaniu dezorganizacji pracy Szpitala, podważaniu kompetencji przełożonej – pełniącej obowiązki dyrektora Szpitala, obowiązku rzetelnego i efektywnego wykonywania pracy, przestrzegania ustalonego czasu pracy, przestrzegania regulaminu pracy, wyrażające się w naruszaniu postanowień regulaminu pracy w zakresie potwierdzania czasu pracy przy użyciu kart zbliżeniowych, nieprzestrzeganie ustalonego w zakładzie pracy czasu pracy, w tym samowolne opuszczanie Szpitala w czasie dyżurów, nieprawidłowości w rozliczaniu czasu pracy, niewykonanie polecenia Pracodawcy, niewykonywanie obowiązków Lekarza Kierującego Oddziałem Kardiologii (…)”. Zwolenników dr. Sz. nie zniechęciła nawet szokująca informacja o jego zarobkach, która obiegła całą Polskę. Pracując na ¼ etatu, w okresie od stycznia do lipca br. doktor zarobił ponad 400 tys. zł. Nie umilkły jeszcze komentarze na ten temat, a opinię publiczną poruszyła informacja o kolejnej kwocie wypłaconej doktorowi. Wystąpił on wypłatę ekwiwalentu za niewykorzystany w poprzednich latach urlop. Kosztowało to szpital ponad 165 tys. zł. Fakt ten nasuwa wiele pytań. Po pierwsze, dlaczego zwolniona dyrektor szpitala nie wypełniła obowiązku wynikającego z przepisów Kodeksu pracy i nie udzieliła doktorowi należnego w poprzednich latach urlopu? Po drugie, jak to możliwe, że dr Sz. jako Prezydent Miasta korzystając z urlopu wypoczynkowego, licznych służbowych delegacji krajowych i zagranicznych, nie wykorzystywał urlopu należnego z tytułu zatrudnienia w szpitalu? Sama kwota wypłaconego ekwiwalentu za urlop też budzi zainteresowanie. Każdy kto zna przepisy Kodeksu pracy łatwo wyliczy, że doktorowi zatrudnionemu na ¼ etatu należało się w roku 7 dni urlopu. Niewykorzystany urlop w okresie trzech lat to suma 21 dni. Biorąc pod uwagę wypłaconą kwotę, to za jeden dzień urlopu doktor skasował blisko 7 900 zł, czyli niemal tysiąc zł za godzinę urlopu. Może się mylę, ale myślę, że za takie pieniądze szpital może zatrudnić nie mniej wybitnego lekarza i to na pełnym etacie, który będzie służył pacjentom zgodnie grafikiem dyżurów.

Jerzy Langer

Twoja reakcja na artykuł?

60
45%
Cieszy
15
11%
Hahaha
3
2%
Nudzi
5
4%
Smuci
6
5%
Złości
43
33%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (68) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group