Niedziela, 31 maja
Imieniny: Anieli, Petroneli
Czytających: 5455
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wałbrzych: Wizyta Łukasza Kanarkiewicza

Niedziela, 31 maja 2026, 6:39
Aktualizacja: 10:32
Autor: organizatorzy
Wałbrzych: Wizyta Łukasza Kanarkiewicza
Fot. organizatorzy
Pisarz Łukasz Kanarkiewicz gościem na spotkaniu autorskim w PSP nr 26 w Wałbrzychu.

W ramach obchodów 600-lecia miasta Wałbrzych w PSP z OI nr 26 w Wałbrzychu 27 maja 2026 odbyło się wyjątkowe wydarzenie kulturalne – spotkanie autorskie z debiutującym pisarzem Łukaszem Kanarkiewiczem, który- jak sam przyznaje- odważył się wyjść z szafy i opublikować swoją pierwszą książkę pt. "Coś".

Kilka słów o autorze

Łukasz Kanarkiewicz urodził się w 1995r. W Wałbrzychu, jest absolwentem PSP z OI nr 26 oraz III Liceum Ogólnokształcącego w Wałbrzychu. Na co dzień prowadzi firmę, a prywatnie jest mężem Marty i ojcem kilkumiesięcznej córki. W wolnych chwilach uprawia turystykę górską i gra w squasha.

Spotkanie z uczniami

27 maja w Publicznej Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 26 odbyło się wyjątkowe spotkanie autorskie z debiutującym pisarzem Łukaszem Kanarkiewiczem – jednym z najciekawszych odkryć tegorocznego Tygodnia Bibliotek w Wałbrzychu.

W wydarzeniu uczestniczyli uczniowie klas ósmych, którzy mieli okazję poznać autora oraz porozmawiać z nim o książkach, emocjach i rozwijaniu własnych talentów. Wydarzenie zostało zorganizowane z myślą o uczniach, dla których była to nie tylko okazja do bezpośredniego kontaktu z twórcą literatury, ale także cenna lekcja o pasji, konsekwencji i sile słowa.

Podczas spotkania Łukasz Kanarkiewicz przeczytał fragmenty swojej książki pt. „Coś”, wprowadzając młodzież w świat literackiej refleksji i emocji. Autor opowiadał o swojej drodze do pisania, inspiracjach oraz o tym, jak ważne jest odkrywanie własnych pasji i odwaga w realizowaniu marzeń.

Rozmowa z uczniami szybko przerodziła się w otwartą dyskusję na temat emocji towarzyszących młodym ludziom, radzenia sobie z trudnościami oraz znaczenia autentyczności w codziennym życiu. Młodzież chętnie zadawała pytania i dzieliła się swoimi przemyśleniami.

Wydarzenie było nie tylko okazją do promocji czytelnictwa, ale także inspirującą lekcją wrażliwości i wiary we własne możliwości. Spotkanie było również transmitowane online, co pozwoliło dotrzeć do szerszego grona odbiorców.

Wywiad z autorem przeprowadziła pani Alicja Garwol - polonistka

Skąd wziął się pomysł na książkę Coś?

„Coś” w dużej części został napisany 12 lat temu – w czasach licealnych. Książka długo czekała na moment, w którym podzielę się nią z innymi. Wydaje mi się, że w tamtym momencie było to miejsce, gdzie mogłem przekazać swoje emocje, które wtedy odczuwałem. Inspiracją zatem było po prostu moje życie i towarzyszące mi emocje, których pewnie nie do końca rozumiałem i sam uczyłem się je poznawać i radzić sobie z nimi.

Ile czasu zajęło napisanie książki Coś?

Trzeba na to pytanie odpowiedzieć na dwóch płaszczyznach. Jedna z nich to samo powstawanie treści. Jako, że książka dojrzewała razem ze mną, to nie skłamię, jeśli powiem, że jej treść powstawała przez cały okres 12 lat. Druga rzecz to już końcowy proces pracy z wydawnictwem: poprawki, korekty, usuwanie lub dodawanie fragmentów dla lepszego odbioru – to trwało niecały rok.

Czy bohater książki ma cechy podobne do Pana?

W czasie, kiedy książka zaczęła powstawać mógłbym powiedzieć, że Coś to bardzo duża część mnie. Szafowy Skrzat to przewodnik po świecie emocji, a w tamtym okresie sam trochę po tym świecie błądziłem, odkrywałem go, więc sam dla siebie byłem tym przewodnikiem. Oczywiście dzisiaj jestem już starszym i dojrzalszym człowiekiem, ale staram się pielęgnować niektóre z jego cech. Przede wszystkim Coś dobrze rozumiał otaczającą go rzeczywistość i czerpał z niej radość. Był też świetnym obserwatorem.

Czy miał Pan momenty zwątpienia podczas pisania? Jak sobie Pan z nimi radził?

Wielokrotnie. Odkładałem wtedy pisanie i wracałem do niego na następny dzień, czasem tydzień, a czasem po kilku miesiącach. Powtarzałem sobie, że tak naprawdę piszę książkę dla siebie, ona jest ważna dla mnie, nie muszę martwić się o jej odbiór. Oczywiście po decyzji, że jednak zostanie wydana trochę się to zmieniło, dlatego proces jej przygotowania, korygowania był długi.

Czy zdarzyło się Panu usunąć fragment, który bardzo Pan lubił?

Był taki fragment. Wstęp do książki, który powstał 12 lat temu jako w ogóle pierwszy jej element i początek niestety musiał zostać zmieniony. Nie mam o to żalu, on był wspaniały i zrozumiały dla mnie, ale nie miałby sensu dla czytelników. Także mimo, że uwielbiam ten fragment i trzymam go cały czas zapisanego, to była to słuszna decyzja. Może kiedyś uda mi się go jeszcze wykorzystać.

Czy łatwo jest dziś wydać debiutancką książkę w Polsce?

Uważam, że dzisiaj jest to bardzo przystępne. Mamy kilka dróg, którymi może iść młody autor. Są małe wydawnictwa, duże wydawnictwa oraz nowoczesny model self-publishing. Wszystko zależy od tego, w jakim celu wydajemy książkę, jakie mamy plany, jakie fundusze i ile pracy chcemy włożyć w powstawanie i promocję książki. Dużo trudniejsze niże samo wydanie książki jest jej rozpowszechnienie.

Jaką radę dałby Pan osobom, które chcą napisać swoją pierwszą książkę?

Obserwujcie bardzo uważnie świat dookoła siebie, bo to najlepsza inspiracja. Zapisujcie każdą myśl, każdą sentencję czy krótki fragment opowiadania, jeżeli czujecie, że jest to dla Was wartościowe. Może okazać się, że po jakimś czasie kilka z nich pięknie się połączy.

Czy ma Pan już pomysł na kolejną książkę?

Pomysłów jest bardzo wiele. Każdy z nich zapisuję, a on grzecznie czeka na swoją kolej. Czasem po kilku miesiącach rezygnuję z niektórych pomysłów, a do niektórych ciągle coś dopisuję albo zmieniam. Ostatecznie tak – mam wiele pomysłów, ale czy kiedykolwiek książki powstaną? Nie wiem.

Czy sztuczna inteligencja może kiedyś zastąpić pisarzy?

Myślę, że sztuczna inteligencja może odegrać bardzo dużą rolę w literaturze, ale ostatecznie nie zastąpi człowieka. Jest to narzędzie, z którego jeżeli będziemy rozsądnie korzystać, to będzie bardzo pomocne. Wierzę, że sztuczna inteligencja będzie wsparciem w pisaniu, ale nie będzie potrafiła pisać bazując na doświadczeniach i nie będzie potrafiła przekazać prawdziwych, szczerych emocji.

Co chciałby Pan, żeby młodzi czytelnicy zapamiętali po przeczytaniu książki Coś?

Chciałbym, żeby „Coś” był pretekstem do rozmowy o emocjach. To na pewno nie jest gotowy poradnik i nie chciałbym, żeby był w ten sposób traktowany. Niech budzi w czytelnikach refleksje i zachęca do znalezienia w życiu swojego „Cosia”, który pomoże ten skomplikowany i piękny świat emocji zrozumieć. Chciałbym także, żeby każdy kto książkę przeczyta zapamiętał, że szafa, która jest schronieniem może stać się więzieniem.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2026 Highlander's Group