Z niedowierzaniem zwolnili, wpatrując się w zwierzę, które leniwie, ale stanowczo paradowało środkiem ulicy. Zbliżenie rozwiało wszelkie wątpliwości – to nie był ani pies, ani kot, ani nawet zbłąkany jeż. Przed nimi kroczył żółw stepowy – niecodzienny gość na wałbrzyskich drogach.
Zaskoczeni strażnicy przecierali oczy i rozpoczęli misję ratunkowo-dochodzeniową. Najpierw zabezpieczyli "dzikiego lokatora", który na szczęście nie miał nic przeciwko tymczasowej eskorcie. Następnie rozpoczęli mozolne poszukiwania właściciela. Ogródki działkowe, sąsiedzi, przypadkowi przechodnie – nikt nic nie wiedział. Żółw milczał jak zaklęty. W końcu los się uśmiechnął. W jednym z pobliskich budynków patrol odnalazł zmartwioną właścicielkę, która od trzech dni bezskutecznie szukała swojego pupila. Jak się okazało, 20-letni żółw jak co roku został wyniesiony „na słoneczko”, by zażyć świeżego powietrza. Niestety – korzystając z chwili nieuwagi – zwierzak postanowił ruszyć na samotną wyprawę, zupełnie jak bohater filmów przygodowych.
Na szczęście historia zakończyła się happy endem. Żółw bezpiecznie wrócił do domu, właścicielka odetchnęła z ulgą, a strażnicy miejscy tego dnia długo nie zapomną.