Wtorek, 27 października
Imieniny: Iwony, Sabiny
Czytających: 2886
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Ekolodzy rozwścieczyli mieszkańców Jaczkowa

Wiadomości: REGION
Czwartek, 22 października 2009, 7:32
Aktualizacja: Wtorek, 27 października 2009, 16:14
Autor: Szela
Fot. Szela
Mieszkańcy Jaczkowa w gminie Czarny Bór są oburzeni działaniami ekologów. Dolnośląski Ruch Ochrony Przyrody zażądał wstrzymania prac przy regulacji potoku Lesk, z powodu zagrożenia domniemanych siedlisk rzadkich okazów fauny. Podczas wizji lokalnej doszło do głośnych utarczek słownych. Przedmiotem dyskusji stała się między innymi tajemnicza wydra, rzekomo bytująca nad wodą. – Kto widział tę wydrę? Nikt nie widział! Mieszkam tu sześćdziesiąt lat i nigdy wydry nie widziałem – wołali ludzie.

- W dokumentacji znajdują się zdjęcia odchodów wydry. I proszę sobie nie kpić, bo skończymy rozmowę – ripostował przyrodnik Cezary Dziuba. - Widział pan zdjęcia z powodzi, widział pan, jak wyglądały nasze domy? Pan chce nam pomóc czy zaszkodzić? - dopytywali się mieszkańcy.

Rozżaleniu jaczkowian trudno się dziwić. - Jesteśmy zalewani od kilkunastu lat. Przy rzece nic nie było robione od wojny. Ponad 25 lat walczymy o jakąkolwiek regulację tego potoku. Jak już mieliśmy odetchnąć, pojawili się ekolodzy i z powodu jakiejś mitycznej kuny chcą wszystko zmarnować – mówi zdenerwowany Czesław Smoleń.

Wtóruje mu sołtys, Adam Górecki. - Tu wystarczą większe roztopy, a nasze domy już są zalewane. W 1997 roku wszyscy byli poszkodowani, a większość w następnych latach. Ludzie chcą się wyprowadzać – ubolewa samorządowiec.

- Zaniechanie regulacji Leska byłoby katastrofą. Co roku ponosimy ogromne straty. Interwencja ekologów jest bezpodstawna, a nawet bezprawna. Ustawa zapewnia priorytet działaniom, zapobiegającym klęskom żywiołowym, a z takimi właśnie działaniami mamy do czynienia w tym przypadku. Nie widzę też żadnych zagrożeń dla środowiska naturalnego – podkreśla wójt Czarnego Boru, Andrzej Chmielewski.

Podczas wizji lokalnej i rozmów z wykonawcą prac, mniej zaangażowanym emocjonalnie, doszło, na szczęście, do kompromisu. Ustalono, że zostanie zachowane zakole rzeczne kilkaset metrów za mostem, a obok zostanie wykonane dodatkowe koryto, będące de facto korytem pierwotnym.

- Takie rozwiązanie nas zadowala – mówi Cezary Dziuba z Dolnośląskiego Ruchu Ochrony Przyrody. Ekolog wyjaśnia, że do interwencji skłonił ich zakres prac Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej umieszczony w Internecie. - Gdyby zadanie miało wyglądać tak, jak przedstawił RZGW, zostałaby zniszczona powierzchnia łęgów wierzbowych. Jest to siedlisko priorytetowe. Każda ingerencja musi być uzgadniana z Komisją Europejską – tłumaczy Cezary Dziuba.

Czytaj również

Komentarze (24) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group