Wtorek, 9 marca
Imieniny: Franciszki, Katarzyny
Czytających: 2528
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wałbrzych: Leszek Cichoński i jego goście w A’Propos

Niedziela, 5 grudnia 2010, 14:36
Aktualizacja: 14:39
Autor: Sven
Wałbrzych: Leszek Cichoński i jego goście w A’Propos
Fot. Iwona Ziółkowska
Dwie gitary i kontrabas to zestaw instrumentów, na którym na pewno można zagrać znakomity koncert bluesowy. Potwierdził to koncert w klubie A’ Propos w Wałbrzychu.

Zespół Acoustic Travellers tworzą: Leszek Cichoński – gitara, śpiew, Mike Greene – gitara, śpiew i David Price – kontrabas. Zagrali sporo amerykańskich standardów bluesowych, ale także „Dbaj o miłość” Tadeusza Nalepy i jedną z jedną z najnowszych kompozycji Leszka Cichońskiego – „Kim jestem?” Największy aplauz publiczności wywołał jednak utwór Jimiego Hendrixa – „Voodoo Child”.

W przerwie koncertu rozmawialiśmy z Leszkiem Cichońskim.

- David Price jest z Kaliforni, Mike Greene pochodzi z Nowego Jorku, Pan z Polski. Jaki wpływ mają odmienne doświadczenia muzyczne na to, co i jak gracie?

Leszek Cichoński: Z Davidem znamy się już jakiś czas. Graliśmy wspólne koncerty z Wojciechem Karolakiem. Mike pochodzi z Nowego Jorku, ale przez większość życia podróżuje po całym świecie. Jego podejście do muzyki jest bardzo otwarte, gra na kilku instrumentach: na gitarze, mandolinie, banjo i akordeonie. Podróżuje i czerpie inspiracje, dlatego jest to takie świeże, otwarte granie. Słuchamy się nawzajem i często tworzymy muzykę „na żywo”. W naszych występach jest bardzo dużo improwizacji.

- Jak powstał „Acoustic Travellers?

Leszek Cichoński: Obaj wiedzieli, że organizuję trasy koncertowe. Skontaktowali się ze mną i stworzyliśmy grupę. Powstał z tego bardzo fajny zespół, ale także układ towarzyski. Po prostu się lubimy. Bez tego nie byłoby możliwe wspólne granie, nie mówiąc już o ośmiogodzinnej podróży z Łodzi do Jeleniej Góry w jednym samochodzie. To się przekłada na kreatywne podejście do muzyki.

- Czy w drugiej części koncertu usłyszymy pańskie kompozycje?

Leszek Cichoński: Zagramy utwór „Kim jestem?” Będzie to premiera. Znajdzie się on na mojej pierwszej całkowicie autorskiej płycie, która ukaże się w przyszłym roku. Ten utwór jest ważny, bo pytanie: „Kim jestem?” jest zasadnicze dla każdego, kto ma świadome podejście do życia. Płyta będzie pełna refleksyjnych tekstów. Znajdzie się tam blues, ale przede wszystkim będą piosenki, ładne harmonie i dużo pięknych dźwięków.

- Co przyciąga amerykańskich muzyków jazzowych czy bluesowych do Polski?

Leszek Cichoński: Polska jest wyjątkowym krajem, jeśli chodzi o odbiór muzyki. Takiej publiczności nie ma nigdzie na świecie. Pod tym względem nie możemy mieć żadnych kompleksów. Na koncerty przychodzą ludzie, którzy słuchają tej muzyki, cieszą się nią, doceniają i znają. Jest dużo młodej publiczności. W USA i Europie Zachodniej w klubach nie młodych ludzi, trochę lepiej jest na festiwalach muzycznych, ale też słabo.

- Jakie są tego powody?

Leszek Cichoński: Tamtejsza młodzież nie zna tej muzyki. W radio i telewizji lansowana jest „popowa papka”. Jeżeli się to ma bez przerwy „wbijane do głowy”, to szuka się także podobnych koncertów. Współczesnego radia nie da się słuchać. Wszędzie jest to samo. Praktycznie nie ma wyboru. U nas na szczęście zachowała się spora grupa ludzi, także młodych, szukających wartościowych rzeczy. Dla tych Amerykanów to jest szok, że na każdym koncercie jest spora grupa młodych ludzi. Jest to dla nich spore przeżycie, bo u nich tego nie ma.

- Dziękuję za rozmowę.

Czytaj również

Komentarze (1) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group