Wydarzenie zostało zorganizowane z myślą o uczniach klas ósmych, dla których była to nie tylko okazja do bezpośredniego kontaktu z twórcą literatury, ale także cenna lekcja o pasji, konsekwencji i sile słowa. W rolę gospodarzy spotkania wcielili się uczniowie, prezentując biogram autora oraz wybrane utwory poetyckie. Dzięki temu młodzież nie tylko uczestniczyła w wydarzeniu, ale stała się jego współtwórcą. Spotkanie było również transmitowane, co pozwoliło dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Dopełnieniem wydarzenia jest publikacja fragmentów rozmowy z pisarzem, które pozwolą czytelnikom jeszcze bliżej poznać jego spojrzenie na literaturę, podróże i twórczość.
Jak się zostaje pisarzem, co Pana inspiruje?
Gwidon Hefid: Pisarzem zostaje się w każdym przypadku trochę inaczej, bo jeżeli znacie biografie pisarzy, to każdy z nich miał swoją drogę. W moim przypadku jest to tak, że od dzieciństwa śledziłem zjawiska, momenty życiowe i chciałem je w jakiś sposób zarejestrować. Zaczęło się od wierszy, w ten sposób odkryłem swoje predyspozycje pisarskie.
Która z napisanych książek jest dla Pana najważniejsza i dlaczego właśnie ta?
GH: Chyba dla każdego twórcy najważniejsza jest książka debiutancka. W moim przypadku jest to książka „Z nurtem pod prąd”, zawierająca zarówno poezję białą, jak i rymowaną.
Jak wygląda Pana codzienna praca pisarza – czy pisanie to bardziej przyjemność, czy jednak trudna praca?
GH: To zależy. Jeśli mówimy o poezji, w której opisuję wzloty lub upadki, co przynosi ulgę lub satysfakcję, to jest to raczej przyjemność. Natomiast proza, eseje, tłumaczenia, artykuły naukowe – to czasem zajmuje kilka miesięcy żmudnego szukania informacji, więc to jest praca.
Dlaczego Pana poezja nie ma znaków interpunkcyjnych?
Gwidon Hefid: Można zażartować, że z oszczędności, żeby za dużo tuszu nie drukować. A na poważnie. Chciałem dać czytelnikowi więcej przestrzeni na interpretację. Przecinek, różnie użyty w zdaniu, potrafi zmienić jego znaczenie. Dzięki niestosowaniu interpunkcji, czytelnik może zastosować własną interpretację.
O czym są Pana wiersze?
GH: Moje wiersze dla każdego są o czymś innym – powtórzę, to w dużym stopniu kwestia interpretacji. Ogólnie, są one o szeroko rozumianym życiu: o doświadczeniach własnych, ale i tych zaobserwowanych w otoczeniu.
Jakich środków poetyckich najczęściej Pan używa?
GH: Widać to po tytułach moich książek „Iluzoryczna rzeczywistość”, „Rzeczywista iluzja”, „Spóźniony punktualnie”. Są to oksymorony. Poza tym posługuję się metaforą, epitetem, hiperbolą czy porównaniem.
Czy poznał już Pan nowe zasady ortografii?
GH: Tak, choć weszły one w życie niedawno. Najbardziej ucieszyłem się ze zmiany pisowni mieszkańców miast. Zawsze ubolewałem, że Wałbrzyszanin czy Prażanin musiałem pisać małą literą. Teraz się to zmieniło.
Czy stosuje Pan lirykę maski czy raczej lirykę bezpośrednią? Czy można utożsamiać Pana z podmiotem lirycznym w wierszach?
Gwidon Hefid: Nie stosuje liryki maski. W utworach poetyckich utożsamiam się z podmiotem lirycznym. Wzoruję się na poezji mistrza Mariana Jachimowicza, który akcentował autentyczność.
Czy ma pan swojego ulubionego poetę lub pisarza?
GH: Oczywiście, całą masę, bardzo lubię poezję – według mnie genialnego – L. Staffa. Jest to poeta trzech epok, zaczynał od poezji rymowanej, skończył na białej.
Jest Pan podróżnikiem. W jakich niezwykłych miejscach na Ziemi Pan był i czym się Pan tam zajmował?
GH: Odwiedzałem różne miejsca. Jedne dla przyjemności, inne pod kątem pracy. W państwach takich jak Anglia czy Holandia mieszkałem zarobkowo, ale zawsze znajdowałem czas na zwiedzanie. Indie albo USA, to były wyprawy stricte podróżnicze. Poza tym, bardzo lubię wyprawy rowerowe, w ten sposób zjeździłem sporą część Polski, Czech oraz Słowacji.
W 2023 roku wydał Pan Poezję smaku, książkę łączącą utwory poetyckie i przepisy kulinarne. Skąd pomysł na książkę kucharską?
GH: Bywając w różnych miejscach, siłą rzeczy próbuje lokalnych potraw. Zawsze interesuje mnie, co jem i z czego to jest zrobione. W tym przypadku, pytałem o przepisy, potem je modyfikowałem. Zapisywałem. Niektóre wymyśliłem. Daniami dzieliłem się z najbliższymi, ich zachęty sprawiły, że opracowałem i wydałem Poezję smaku, która stanowi przykład kuchni wegańskiej.
Dziękujemy za rozmowę
GH: Dziękuję za zaproszenie i zachęcam, żebyście swoje przemyślenia i odczucia zapisywali w formie wiersza. To jest krótka, szybka forma. Nie musicie jej wydawać, publikować. Czasem kartka i długopis jest najlepszym przyjacielem.
Oprac. Alicja Garwol











