Spotkanie lepiej rozpoczęli Gdynianie, którzy po trafieniach Jakuba Garbacza i Jarosława Zyskowskiego prowadzili pięcioma punktami. Górnik Zamek Książ miał spore problemy z aktywowaniem swojej ofensywy. Z kolei po trafieniu Adama Hrycaniuka różnica wzrosła do ośmiu punktów. Ostatecznie po 10 minutach było 23:16. Drugą kwartę Wałbrzyszanie rozpoczęli od serii 0:9 i po kolejnych rzutach Avery’ego Andersona wychodzili na prowadzenie! Po chwili Luke Barrett wraz Jakubem Garbaczem ponownie zmieniali sytuację. Obie drużyny grały jednak seriami. Za kończenie akcji wziął się Anderson - po jego trójce obrońca trofeum uciekał nawet na osiem punktów. Ostatecznie po szybkiej akcji Kacpra Marchewki pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 41:47.
Po przerwie Tauras Jogela i Kacper Marchewka trafiali z dystansu, a zespół trenera Andrzeja Adamka umacniał się na prowadzeniu. Z kolei po kolejnym rzucie Avery’ego Andersona różnica wynosiła już 11 punktów. Teraz AMW Arka nie była w stanie wrócić do gry, tracąc zupełnie rytm. Mimo kilku akcji Michaela Okauru, po efektownym rzucie Grzegorza Kulki po 30 minutach było 58:72. W czwartą kwartę ponownie lepiej weszła ekipa z Wałbrzycha, a po kolejnym zagraniu Kulki przewaga wynosiła nawet 20 punktów. Tego już ekipa trenera Mantasa Cesnauskisa nie była w stanie odrobić. Ostatecznie Górnik Zamek Książ zwyciężył 91:81.
AMW Arka Gdynia - Górnik Zamek Książ Wałbrzych 81-91 (23-18, 18-31, 17-25, 23-19)
Górnik: Anderson 31 (8 zbiórek, 9 asyst), Marchewka 16 (5 zbiórek, 6 asyst), Kulka 15 (4 zbiórki), Benson 13 (6 zbiórek), Wyka 5 (5 zbiórek), Puchalski 5, Bojanowski 3, Jogela 3 (4 asysty).
Źródło: PKO Orlen Basket Liga












