Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 2050
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wzgórze V Festiwalu, czyli: co Ty wiesz o Mauzoleum?

Wiadomości: Wałbrzych
Niedziela, 11 października 2009, 10:30
Aktualizacja: 10:32
Autor: Sławomir Pawlik
Fot. Krzysztof Żarkowski
Mieszkańcom Wałbrzycha i okolic nie są obce takie nazwy jak: Chełmiec, Trójgarb, Mniszek, Wzgórze Gedymina czy Zamkowa Góra. Są to szczyty Gór Wałbrzyskich. W dodatku niektóre znajdują się wewnątrz miasta. Tak też jest z trójczłonowym grzbietem Niedźwiadki, na który można się dostać z Nowego Miasta czy Podgórza. Nie jest on wysoki, liczy niewiele ponad 600 m. n.p.m. Wokół jest las i panuje względny spokój.

Poniżej szczytu, na rozległej polanie, w latach 1936 – 1938 wzniesiona została budowla, znana jako Mauzoleum. Inicjatorem budowy był Narodowy Związek Opieki Nad Niemieckimi Grobami Wojennymi, istniejący od zakończenia I wojny światowej. Miał to być pomnik ku czci 177 tysięcy mieszkańców Śląska poległych na frontach wojny. Pomnik „Dumy, Chwały i Siły”.

Tyle tylko, że druga połowa lat trzydziestych to niepodzielne rządy hitlerowców. Dlatego do ofiar wojny dodano 23 zabitych w różnych sytuacjach faszystów, żaden nawet nie pochodził z Wałbrzycha. Co prawda, uczczono też pamięć górników, którzy zginęli w wałbrzyskich kopalniach.

Mauzoleum zbudowano na planie prostokąta o wymiarach 27 na 24 metry. Płaski dach pokrywa krużganki wokół wewnętrznego dziedzińca na wysokości 6,5 m. Do wnętrza prowadziło wąskie wejście w lekko wysuniętym ryzalicie. Dziedziniec wybrukowany był tzw. kocimi łbami zaś podłoga w krużgankach granitowymi płytami, przykrywającymi piwniczne korytarze. Przeznaczenie podziemnych pomieszczeń nie jest wyraźnie udokumentowane. Być może miały być miejscem rzeczywistego lub symbolicznego pochówku aryjskich bohaterów nowego świata…

Pośrodku dziedzińca stała metalowa (mówią, że spiżowa, z brązu lub z mosiądzu) kolumna wspierana przez cztery lwy z otwartymi paszczami. Szczyt kolumny wieńczyła sporych rozmiarów misa, unoszona przez trzech młodzieńców. Płonął w niej wieczny ogień, dobrze widoczny z okolicznych wzniesień. W bocznych ścianach Mauzoleum też były otwory wejściowe.

Prowadziły do wnętrza z symetrycznych skrzydeł budowli, składających się z niewielkich mastab, na nich umieszczone były kamienne kule, z których zrywały się do lotu równie kamienne orły. Przed głównym wejściem znajdował się plac defiladowy. Jego przypominający podkowę kształt wyznaczało kilkanaście masztów flagowych. Na plac można było wejść po półokrągłych schodach umieszczonych na wprost wejścia do Mauzoleum lub po schodach zbudowanych wzdłuż skrzydeł budowli.

Obiekt był wykorzystywany do krzewienia i wzmacniania idei dążącego do zawładnięcia światem hitleryzmu. Przed Mauzoleum przez całą dobę trwała warta honorowa. Tutaj też odbywały się ważniejsze uroczystości wałbrzyskiego garnizonu SS.

Według niepotwierdzonych twardymi dowodami opowieści, Mauzoleum było miejscem wtajemniczeń członków tzw. Czarnego Zakonu SS, którego przywódcą był Heinrich Himmler. Wtajemniczenia te miały mieć dosyć skomplikowany przebieg i odbywać się miały w tajemniczej, dostojnej i przepełnionej mistycyzmem atmosferze, nawiązującej do starogreckich misteriów eleuzyńskich ku czci Demeter I Persefony. Wszystko miało się odbywać w kamiennym amfiteatrze stojącym nieopodal, na dziedzińcu Mauzoleum i w jego podziemiach, z efektami imitującymi błyskawice a nawet z kilkudniowym pobytem w trumnie. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo.

Stojąca do dzisiaj i permanentnie niszczejąca budowla jest dziełem jednego z czołowych architektów III Rzeszy - Roberta Tischlera, który specjalizował się w projektowaniu mauzoleów i cmentarzy wojskowych. Jest klasycznym przykładem tego typu twórczości na Śląsku. Natomiast najciekawszym projektem Tischlera było mauzoleum na Górze św. Anny, wysadzone w powietrze w 1945 r.

Nie wiadomo, co stało się z elementami wystroju Mauzoleum. Albo zabrali je wycofujący się Niemcy, albo stały się łupem Armii Czerwonej. Wiadomo natomiast, że na losy budowli miał wpływ splot pozornie odległych wydarzeń, które zapewne przyczyniły się do jej uratowania.

Otóż na przełomie lipca i sierpnia 1955 r. miał się odbyć w Warszawie V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Już od wiosny podejmowano w całej Polsce różne, czasem dziwne, inicjatywy w celu uczczenia tego wydarzenia. Nie inaczej było w Wałbrzychu. Najpierw Miejska Rada Narodowa (coś na kształt dzisiejszej Rady Miejskiej) uchwaliła, że bezimienne wzgórze, na którym stoi Mauzoleum (za Niemców – Laxenberg), będzie nosić imię V Festiwalu. Następnie młodzież szkolna i pracująca rozpoczęła porządkowanie całego terenu. Plany były bardzo ambitne. Miał tu powstać teren rekreacyjno - sportowy z zapleczem w postaci szatni i umywalni.

Dzisiaj trudno ocenić na ile te plany zostały zrealizowane. Próżno szukać śladów. Na planie miasta nie ma też nadanej kiedyś nazwy. Wielu mieszkańców Wałbrzycha, którzy chodzili do szkoły w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, wspomina odbywające się tam radosne imprezy. I co ciekawe, a nawet zastanawiające, chyba nikomu nie przeszkadzało kłopotliwe, bądź co bądź, „towarzystwo”…

Ciekawe co będzie dalej?

Czytaj również

Komentarze (9) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group