Obie ekipy na początku grały nerwowo i mało skutecznie. Dopiero po późniejszym trafieniu Dariusza Wyki to goście byli lepsi o cztery punkty. Do remisu doprowadzali jednak zarówno Isaiah Cousins, jak i Aljaz Kunc. Ostatecznie po trafieniu Grzegorza Kulki po 10 minutach było 10:14. W drugiej kwarcie Wałbrzyszanie dość szybko uciekali nawet na 10 punktów dzięki zagraniom Taurasa Jogeli oraz Avery’ego Andersona. Kunc oraz Brenk starali się na to reagować trafieniami z dystansu. Ciągle to goście byli jednak stroną przeważającą - zwalniali tempo gry i starali się grać skutecznie. Po kolejnej akcji Andersona pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 30:42.
Po przerwie drużyna trenera Andrzeja Adamka ciągle utrzymywała sporą przewagę nad rywalami - po następnym zagraniu Grzegorza Kulki wynosiła ona 16 punktów. Późniejsza trójka Lovella Cabbila oznaczała nawet 22 punkty różnicy. Aljaz Kunc co prawda starał się na to odpowiadać, ale w tym fragmencie to było zdecydowanie za mało. Avery Anderson ustalił wynik po 30 minutach na 51:71. Czwarta kwarta już niczego nie zmieniała - ekipa trenera Srdjana Suboticia nie była w stania nawiązać rywalizacji. Swoje rzuty nadal trafiali Anderson oraz Kulka, a po rzutach wolnych Ryana Taylora przewaga wynosiła aż 28 punktów. Ostatecznie Górnik Zamek Książ wygrał pewnie - 96:73.
Arriva LOTTO Twarde Pierniki Toruń - Górnik Zamek Książ Wałbrzych 73-96 (10-14, 20-28, 21-29, 22-25)
Górnik: Cabbill 18 (10 asyst), Anderson 18 (5 asyst), Kulka 17 (4 zbiórki), Taylor 15 (4 zbiórki), Jogela 13 (8 zbiórek, 5 asyst), Łapeta 7, Wyka 6 (6 zbiórek), Bojanowski 2 (5 zbiórek).
Źródło: Orlen Basket Liga












