Gdynianie bardzo dobrze weszli w to spotkanie - skuteczny był Jakub Garbacz, a po trójce Milana Barbitcha mieli już osiem punktów przewagi. Później podobny rzut dołożył też Kamil Łączyński, a różnica rosła. Wałbrzyszanie w tym fragmencie długo nie mogli się rozkręcić w ataku. Dopiero późniejsze rzuty z dystansu Lovella Cabbila pozwoliły im nawiązać rywalizację. Po 10 minutach było 19:25. W drugiej kwarcie gospodarze kilka razy zbliżali się na cztery punkty, chociażby po trafieniach Ryana Taylora czy Taurasa Jogeli. Na więcej rywale już nie chcieli pozwolić. Chociażby po kolejnym zagraniu Jarosława Zyskowskiego prowadzenie gości wzrosło do dziewięciu punktów. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 39:49.
Po przerwie ważnym graczem był Einaras Tubutis, nadal dodatkowo świetnie radził sobie Kamil Łączyński. Po zagraniach Milana Barbitcha różnica wzrosła aż do 15 punktów. Teraz ekipa trenera Andrzeja Adamka nie do końca mogła nawiązać rywalizację, mimo trafień Ryana Taylora czy Avery’ego Andersona. Po 30 minutach było 64:75. Czwartą kwartę gospodarze rozpoczęli od serii 8:0 i dzięki zagraniom Andersona oraz Cabbila znaczenie zbliżali się do rywali. Po chwili ten drugi doprowadził nawet do remisu! Amerykanin później dawał już prowadzenie kolejnym rewelacyjnym rzutem! Po jego następnym trafieniu Wałbrzyszanie uciekali nawet na sześć punktów. Teraz drużyna trenera Mantasa Cesnauskisa nie potrafiła znaleźć sposobu, aby go zatrzymać i wrócić do gry. W końcówce ważne kontry kończyli jeszcze Maciej Bojanowski i Dariusz Wyka, a Górnik Zamek Książ zwyciężyło ostatecznie 103:97!
Górnik Zamek Książ Wałbrzych - AMW Arka Gdynia 103-97 (19-25, 20-24, 25-26, 39-22)
Górnik: Cabbil 40 (5 zbiórek, 8 asyst), Anderson 23 (4 zbiórki, 11 asyst), Jogela 12 (7 zbiórek, 5 asyst), Wyka 10 (7 zbiórek), Taylor 9, Bojanowski 9, Łapeta 0, Kulka 0, Marchewka 0.












