Dziś Paulina Hennig-Kloska, Aleksandra Leo i Ryszard Petru wraz z grupą innych posłów odchodzących z Polski 2050, poinformowali o założeniu nowego klubu poselskiego Centrum, który będzie liczył w granicach 15-18 posłów. Grupa "buntowników", jak się mówi o tej grupie, sprzeciwiała się od dłuższego czasu działaniom podejmowanym przez szefową Polski 2050 Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Sytuacji w partii nawet nie potrafił opanować jej założyciel Szymon Hołownia i ostatecznie doszło do rozpadu, choć zarówno Pełczyńska-Nałęcz jak i Hening-Kloska zapowiadają, że nadal pozostają w koalicji rządzącej.
Przypomnijmy jeszcze, że Aleksandra Leo dostała się do Sejmu z naszego okręgu wyborczego, a nawet przez jakiś czas miała swoje biuro poselskie w naszym mieście.
Aleksandra Leo jako przyczynę rozłamu wymienia uchwałę pokojową, która blokowała ruchy kadrowe w partii, a "buntownicy" domagali się odwołania szefa klubu Pawła Śliza i jego zastępcy Bartosza Romowicza.
- Ta uchwała pato-pokojowa to było siłowe rozwiązanie, które tak naprawdę wiązało nam ręce, zamykało nam usta. Nowa przewodnicząca jednoosobowo postanowiła podejmować decyzję w klubie, którego nawet nie jest członkinią - cytuje posłankę Leo Wirtualna Polska.












