Przyjezdni weszli w ten mecz z większa energią - po trójce Elvara Fridrikssona mieli siedem punktów przewagi. Później rosła ona do 11 punktów dzięki trafieniu AJ Slaughtera. Wałbrzyszanie w tym fragmencie nie byli w stanie dotrzymać kroku rywalom w ataku. Po zagraniu powracającego do gry Mate Vucicia po 10 minutach było aż 10:25. W drugiej kwarcie dzięki trafieniu Nijala Pearosna różnica wzrosła do 18 punktów. Górnik Zamek Książ zaczął trochę nawiązywać rywalizację dzięki Ike’owi Smithowi i Lovellowi Cabbilowi. Po rzucie wolnym Macieja Bojanowskiego zbliżył się na 10 punktów. Ostatecznie jednak Slaughter ustalił wynik po pierwszej połowie na 30:46.
Po przerwie trójkę trafił Marc Garcia, ale zespół trenera Ronena Ginzburga zareagował na to serią 0:10 i po akcji Michała Michalaka przewaga wynosiła aż 23 punkty. Gospodarze nadal nie potrafili wejść na odpowiedni poziom w ofensywie. Pojedyncze odpowiedzi Taurasa Jogeli i Dariusza Wyki niewiele zmieniały. Po 30 minutach było 46:66. Michalak i Vucić w czwartej kwarcie nadal utrzymywali wysokie prowadzenie przyjezdnych. Z kolei drużyna trenera Andrzeja Adamka nie wróciła już do meczu. Anwil do końca kontrolował wydarzenia na parkiecie i wygrał 86:61.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych - Anwil Włocławek 61-86 (10-25, 20-21, 16-20, 15-20)
Górnik: Smith 11 (5 zbiórek), Cabbil 10, Jogela 7 (8 zbiórek), Garcia 6 (5 zbiórek), Benson 6 (5 zbiórek), Wyka 6, Bojanowski 5, Anderson 3, Puchalski 3 (5 zbiórek), Łapeta 2, Marchewka 2.
Źródło: PKO Orlen Basket Liga












