Poniedziałek, 8 marca
Imieniny: Beaty, Jana
Czytających: 2167
Zalogowanych: 2
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wałbrzych: Hubertus w Książu

Niedziela, 31 października 2010, 18:56
Aktualizacja: Poniedziałek, 1 listopada 2010, 8:10
Autor: Sven
Wałbrzych: Hubertus w Książu
Fot. Sławomir Pawlik
3 listopada jest przypisany świętemu Hubertowi. Tego dnia i w sąsiadujące z nim weekendy swemu opiekunowi oddają cześć myśliwi i jeźdźcy. Tradycyjny Hubertus odbył się w Stadzie Ogierów Książ.

Kilkunastu jeźdźców w odświętnych strojach na dźwięk hejnału ustawiło się w szeregu na głównym placu. Po odprawie rozpoczęła się zwyczajowa gonitwa. Jesienne Słońce na bezchmurnym niebie sprawiło, że wszyscy wrócili do stadniny zadowoleni, choć zabawę próbował zakłócić porywisty wiatr. Symboliczne polowanie na lisa zakończyło się sukcesem amazonki z Niemiec. Po odprowadzeniu koni do stajni i oporządzeniu, wszyscy pojawili się przy ognisku, gdzie czekał bigos, pieczona baranina, kiełbaski i grzaniec.

- Nasza impreza cieszy się coraz większym zainteresowaniem, również poza Polską. Powoduje to bliskość granic z Niemcami i Czechami. Niemcy przyjechali po raz trzeci. Myślę, że niepowtarzalność tego miejsca spowoduje wzrost zainteresowania stadniną oraz jeździectwem jako dyscypliną i sposobem na spędzanie wolnego czasu – podsumował Leszek Łachmacki, kierownik Stada Ogierów Książ.

O św. Hubercie napisano sporo. Samych biografii ma co najmniej siedem. Poza tym żywot i wiele opowieści raczej legendarnych. Jest postacią historyczną, urodził się około 655 roku w rodzie Merowingów, niestety w jego schyłkowym okresie. Władców Państwa Franków trawił wówczas ostateczny kryzys, nazwano ich królami gnuśnymi.

Hubert nigdy nie miał szans na koronę, ale pełnił wysokie funkcje na jednym z frankońskich dworów. Ożenił się, miał dwóch synów i wiódł stateczne życie arystokraty. Gdy któregoś razu żona wyjechała w długą podróż, wtedy Hubert zasmakował w rozwiązłym, hulaszczym życiu, którego ważnym elementem były polowania. Polował podobno bez opamiętania. Mimo stosownego wychowania, nie przestrzegał chrześcijańskich zasad, na łowy wybierał się nawet w Wielki Piątek i Boże Narodzenie.

Na jednym z polowań w Ardenach miał zobaczyć dorodnego jelenia, podobno albinosa. Był to dziesiątak, czyli mający po pięć odnóg w każdej tyce poroża, a pomiędzy nimi krzyż gorejący. W ten sposób sam Chrystus miał go nawrócić. Hubert zerwał ze swoim dotychczasowym życiem, pojechał do Maastricht. Pod opieką biskupa Lamberta został księdzem, a później jego następcą. Zmarł w 727 roku. Szybko został kanonizowany i ogłoszony patronem myśliwych. Kult św. Huberta zaczął się bardzo szybko rozprzestrzeniać, natomiast tracili inni patroni: św. Eustachy, św. Bawon, a nawet czczona nadal przez niektórych Artemida.

Św. Hubert patronuje nie tylko myśliwym i jeźdźcom, także lunatykom, epileptykom, a w przeszłości – zarażonym wścieklizną. W tym ostatnim przypadku skutecznym lekarstwem miało być wszycie w skórę na czole chorego nici ze stuły świętego.

Do Polski tradycja św. Huberta przyszła z dynastią saską w XVIII w., szczególnie August II znany był z zamiłowania do zabaw, w których mógł popisać się siłą i sprawnością. Hubertus dawał mu szerokie pole do popisu.

Współcześnie „Jeleń św. Huberta” jest znakiem Polskiego Związku Łowieckiego.

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2021 Highlander's Group