10 stycznia na numer telefonu stacjonarnego 81-latki zadzwoniła zapłakana kobieta, prosząc o pomoc. Twierdziła, że spowodowała wypadek, potrąciła kobietę i grozi jej więzienie. Seniorka była przekonana, że rozmawia ze swoją synową. W trakcie rozmowy poinformowała, że ma w mieszkaniu 18 tysięcy złotych.
Po chwili słuchawkę przejął mężczyzna, który podał się za policjanta. Dopytywał, czy kobieta posiada większą gotówkę lub biżuterię, sugerując, że 18 tysięcy złotych może być niewystarczające. Gdy seniorka odpowiedziała, że nie ma nic więcej, rozmówca oznajmił, że do jej mieszkania przyjdzie „policjant po cywilnemu”, który odbierze pieniądze.
Kobieta, działając w silnych emocjach i przekonana, że pomaga bliskiej osobie, nie zadawała pytań. Po krótkim czasie do drzwi zapukał nieznany mężczyzna, któremu przekazała przygotowaną gotówkę. Dopiero po jego wyjściu seniorka skontaktowała się z rodziną. Wtedy zorientowała się, że padła ofiarą oszustwa.












